Nie jestem przesądny, ale w tym wypadku lepiej zachować ostrożność – wakacyjny projekt Teatru przy Fabryczce „żre”, aż miło popatrzeć! Praca idzie pełną parą, w scenariuszach więcej uwag i poprawek niż oryginalnego tekstu, na scenie zaczyna iskrzyć. Tekst wymaga pewnych… hmmm… językowych poprawek, bez których brakuje mu wiarygodności, ale z tą ekipą nie jest to żadne wyzwanie! 

Nareszcie udało mi się zobaczyć na scenie Ewę, która wróciła po rocznej przerwie i miałem troszkę obaw, czy nie będzie odstawała poziomem od Karoliny i Adama, ale na szczęście zupełnie niepotrzebnie się martwiłem.

Swoją drogą – chyba aparat mi się popsuł… Strasznie ciężko mi wyostrzyć na Adamie! ;)