Nie wiem, dlaczego ta gra ma tak niskie oceny w branżowych portalach… Może oczekiwania były inne? Ja nie miałem właściwie żadnych – grałem chyba tylko w pierwszą odsłonę serii, jeszcze na blaszaku, i wtedy byłą to dla mnie prawdziwa  rewolucja. Skusiłem się na czwartą część i „nie żałuję” to za mało powiedziane. Bawiłem się na tyle dobrze, że z marszu przeszedłem jeszcze DLC „Kryminalna przeszłość” – i podobało mi się jeszcze bardziej!

Szczególnie odpowiada mi w tej grze możliwość wyborów stylu rozgrywki, na którą wpływają oczywiście zainstalowane biowszczepy i  posiadana broń oraz ich najrozmaitsze usprawnienia. W moim wieku refleks już nie ten, więc starałem się grać bardziej „skradankowo”, strzelając tylko w ostateczności – ale za to naprawdę ostro. Spodobała mi się także możliwość rozwiązywania konfliktów dzięki dyplomacji – korzystałem, kiedy tylko się dało! Zdolności hakerskie dają nie tylko możliwość otwierania drzwi i sejfów, ale też przejmowania kontroli nad kamerami monitoringu, wieżyczkami strażniczymi czy robotami. Wszystko to jednak kosztuje… Nie chodzi tu tylko o zdobycie kolejnego usprawnienia, ale też korzystanie z niego, co pochłania sporo energii. Część z niej można odzyskać automatycznie, jednak resztę należy zaczerpnąć ze źródeł zewnętrznych.

Kryminalna przeszłość podobała mi się bardziej o tyle, że toczy się na w sumie niewielkim, zamkniętym terenie zakładu karnego dla ulepszonych, do którego Adam Jensen trafia wysłany przez Interpol w celu nawiązania utraconego kontaktu z działającym w nim tajnym agentem.