Gra o tron

Czasem wydaje mi się że są ludzie, którzy znają przepis na sukces w sprawach zawodowych, zwłaszcza w branży kulturalno-rozrywkowej. Są muzycy, których każda płyta rozchodzi się w milionowych nakładach, aktorzy grający w filmach co najmniej przyzwoitych za nieprzyzwoicie wielkie pieniądze czy celebryci, którzy wprawdzie niczego do zabawy nie wnoszą, ale zawsze przyciągają uwagę mediów i widzów. Są też pisarze, którzy nie nadążają z pisaniem… Czytaj dalej „Gra o tron”

Lee Child – kolejne odsłony

Wpadłem. Myślałem, że łatwo uwolnię się od Jacka Reachera, że posłucham sobie Peszka i Zborowskiego i znajdę sobie inne go autora i inny gatunek. Nie udało się. Wprawdzie na kindlu rządzi Ostatnie rozdanie Wiesława Myśliwskiego, ale to literki wymagające skupienia, dla których czas rezerwuję sobie późnym wieczorem i wcale się nie spieszę z czytaniem, ale Child opanował mojego walkmana! Czytaj dalej „Lee Child – kolejne odsłony”

Morfina czeka

Jakoś nie mogłem się zabrać do lektury Twardocha, chyba odstraszyła mnie okładka Morfiny. Jakaś taka… niepokojąca? Nie miałem ochoty na takie literki wtedy, gdy ten tytuł był nagradzany. Potem miałem co czytać (zawsze mam), a jeszcze jedna taka, co to ma krew czerwoną i serce po lewej stronie powiedziała, że jemu mocno jakieś prawicowe czy tam katolickie środowiska mocno kibicują. Nie powinienem się sugerować kibicami, wiem – Friedrich Nietzsche też miał kiepskich, a głupi przecież nie był. Potem ktoś tam znowu, że on taki śląski strasznie – a ja o Śląsku nic nie wiem. Żałuję, że po prostu nie zacząłem czytać. Czytaj dalej „Morfina czeka”

Polska Mrożka

Postanowiłem być tępy, uparty, niekulturalny. Moja nienawiść do kulturalności rośnie. Na pytania ewentualne, dlaczego mi się coś podoba czy nie, postanowiłem odpowiadać „a bo tak” i dłubać w nosie. Rośnie również moja pogarda, podsycana lekturą ich prasy, do zachodniego systemu wartościowania, lansowania książek, w ogóle objawów poszczególnych sztuki, i z satysfakcją wydaje mi się, że Polska jest jeszcze krajem cudownie indywidualnie myślących ludzi w porównaniu z tymi niezmierzonymi stadami baranów zachodnich. Czytaj dalej „Polska Mrożka”

Pod mocnym Grabowskim

Kiedyś historie się opowiadało. Długo to trwało, przez tysiące lat. Wieczorami, przy ogniu, ludzie opowiadali sobie różności – mniej lub bardziej prawdziwe. To zupełnie nieistotne, liczyła się opowieść. Wiele lat potem większość ludzi posiadła trudną sztukę czytania (czasem nawet ze zrozumieniem), dzięki czemu co ciekawsze kawałki można było spisać, wydrukować i puścić w świat. Fajnie. Czytaj dalej „Pod mocnym Grabowskim”

Mrożek do Lema

Wieczorami, po cichutku, czytuję sobie korespondencję pomiędzy Lemem a Mrożkiem. Nic to zdrożnego – w końcu nawet w kościele czytają cudze listy… Konatkowski mnie jednak zanudził. Dam mu jeszcze szansę, później.

Nie do wiary, jaki świt jest duży i jak z tego nic nie wynika, również w Anglii.

Mrożek, 1961

Żal pomyśleć, jak wszystkie nasze dzienne sprawy, nasze strachy i niepokoje, i drobne radości krajowe gówno znaczą poza naszymi granicami.

Mrożek, 1961 Czytaj dalej „Mrożek do Lema”

Kłam, Andrzej!

Byłem troszkę zagubiony, kiedy kilka tygodni temu przeczytałem gdzieś w sieci pierwszy komentarz dotyczący „Sezonu burz” – komentator (no bo przecież nie czytelnik, było jeszcze przed premierą) był oburzony (nomen omen) faktem, że Sapkowski go oszukał, bo obiecywał, że do Wiedźmina już nie wróci. Zamknięty rozdział, te sprawy. Już wiedział, że odgrzewane kluchy, że skok na kasę czytelników, że cudownie ożywiony, że to miałkie. Generalnie – złoCzytaj dalej „Kłam, Andrzej!”

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑