Third Level

Chociaż domino często mnie inspirowało jako ciekawy symbol, to jako gra (mimo dziesiątek odmian i wariantów) jakoś szczególnie mnie nie pociągało. Właściwie poza naszą „domową” odmianą Remika przy użyciu double-nine nie grywałem w żadną inną dominową grę – zawsze zniechęcała mnie konieczność prowadzenia notatek i obliczeń, irytowała „jednowymiarowość” rozgrywki. Chciałem układać z kostek jakieś płaszczyzny i dopiero Dominoku dało mi taką możliwość – i inspirację! Czytaj dalej „Third Level” →

Na twarz

na twarz pracuje się latami
czas się pogodzić z tym, niestety
wprawnego oka nie okłamie
najlepszy zabieg czy kosmetyk
to wszystko co w niej bruzdy żłobi:
alkohol, wiatr, paznokcie kobiet
da się wyczytać chcesz czy nie
no to nie wstydź się Czytaj dalej „Na twarz” →

Królowie przeklęci

Muszę to sobie wykaligrafować na czerwono, ozdobnym gotykiem i zawiesić nad biurkiem: nie ufaj Martinowi! Tak – właśnie temu Martinowi, George’owi R.R., autorowi słabych Dzikich kart i ponoć genialnego cyklu Pieśń lodu i ognia, który w gruncie rzeczy sprowadza się do snucia wielowątkowej historii, w której akcja rozwija się w kierunku zależnym od wyniku rzutu kością. Przesadzam, nie ma w tym pewnie żadnego przypadku – Martin zapewne obserwuje komentarze na temat swoich dzieł w Sieci i buduje historię dokładnie odwrotnie, niż by sobie tego życzyli czytelnicy. Wiem to, a dałem się nabrać na jego rekomendację… Czytaj dalej „Królowie przeklęci” →

Vinyl

Właściwie to nie oglądam telewizji. Trochę przy obiedzie – kilkanaście minut wiadomości, choć to raczej nie służy trawieniu. Lubię (wiem, trochę wstyd) takiego niby-dokumentalnego tasiemca o gościach prowadzących lombard. Czasem, od wielkiego dzwonu obejrzymy jakiś film… Sam nie wiem, dlaczego przedłużając umowy na telefon skusiłem się na miskę satelitarną, pewnie zadecydowała śmieszna cena abonamentu i jakaś dziwna niechęć do telewizji publicznej. Dziwna, bo jeszcze niedawno jej nie miałem… Mniejsza o to – cieszę się z tej zmiany, bo dzięki niej obejrzałem pierwszy odcinek serialu Vinyl. I chyba chcę zobaczyć następne! Czytaj dalej „Vinyl” →

Verte

Mam taki solidny zeszyt w kropki (nie w kratkę czy w linie, ale właśnie w kropki), do którego trafiały notatki, z których czasem powstawały artykuły, złapane gdzieś w biegu myśli, z których skleiłem jakieś teksty piosenek, szkice przetworzone na zdjęcia i dziwne bazgroły, które rzadko stawały się grami planszowymi. W sumie udało się to tylko Triles, ale może dzisiejszy wpis to pierwszy krok do powstania nowej, prostej gry? Czytaj dalej „Verte” →

Muszę nad tym jeszcze troszkę popracować, ale efekty podobają mi się coraz bardziej. Na razie poszukuję „liczby idealnej” zdjęć do multiekspozycji: 20 to nieco za mało i wyraźnie widać składowe elementy, ale 40 to już za dużo i oczy tracą wyrazistość. Testuję okolice trzydziestki.

Sam to nazwij

Czwarty autor w ramach cyklu 21 kwadrat zaprezentował swoje prace w galerii wołomińskiego MDK. Analogowe, czarno-białe zdjęcia Rafała Firadzy prezentują Wołomin – a właściwie jego detale, rozpoznawalne tylko dla wołominiaków. Nie będę ukrywał, że to nie moje klimaty, ale cieszy dotychczasowa różnorodność stylów. Czytaj dalej „Sam to nazwij” →

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑