Assassin’s Creed IV – Black Flag

Grafika w tej grze nie rozpieszcza jakoś szczególnie oka, czasem wręcz boli – wygląda, jakby ktoś za bardzo pociągnął suwaki w prawo przy kręceniu HDR-ów, zwłaszcza przy postaciach. Sama myśl o słuchaniu szant wywołuje u mnie chorobę morską. Wcielanie się w skrytobójcę też jakoś mnie nie pociąga, ale mimo to od jakiegoś czasu codziennie spędzam godzinkę na Karaibach w towarzystwie Edwarda Kenwaya… Czytaj dalej „Assassin’s Creed IV – Black Flag”

Ziarno prawdy

Zawsze szybko odbieram paczki z paczkomatu – w końcu dlatego wybieram tę formę doręczenia, że zależy mi na czasie i wygodzie. Mało brakowało, a przeoczyłbym bonusik przy ostatniej dostawie – zazwyczaj nie wczytuję się w informacyjne maile i SMS-y, ale tym razem wpadło mi w oko znajome logo Audioteki, więc odebrałem paczkę, zarejestrowałem się na stronie promocji, odebrałem kod i… okazało się, że mam do wyboru Grand Wiśniewskiego, Ziarno Prawdy Miłoszewskiego i Steve Jobs Isaacsona. Muszę przyznać, że pobrałem Ziarno prawdy tylko dlatego, że toleruję jedynie biografie muzyków, zaś Wiśniewskiego nie toleruję wcale. Tak mam. Czytaj dalej „Ziarno prawdy”

Szachy Glińskiego

Nie mam szacunku dla „królewskiej gry” – tym bardziej, że jej królewskość polegała głównie na zdobieniu wymyślnymi figurami pałacowych komnat, a nie na szczególnej popularności samej gry wśród koronowanych głów. Zwykły snobistyczny gadżet… Stosunkowo skomplikowane zasady pełne wyjątków od reguł i setki tomów poświęconych analizie gry zawsze mnie skutecznie zniechęcały do szachów, ale muszę zrobić jeden wyjątek dla pomysłu Władysława Glińskiego, który zalążek reguł swojego wariantu opracował już w 1936 roku. Czytaj dalej „Szachy Glińskiego”

Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy

Na szczęście nie obiecywałem sobie zbyt wiele po tym filmie, więc i rozczarowania wielkiego nie było. Znakomity temat został może nie tyle zmarnowany, co niewykorzystany – dłuuuuga lista znanych nazwisk nie wystarczy do osiągnięcia sukcesu kasowego. Śmiem nawet twierdzić, że przeszkadza w odbiorze, bo po znanej twarzy spodziewam się intuicyjnie ważnej roli, choćby to był nawet Zbigniew Buczkowski. Czytaj dalej „Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy”

Nie wiem, czy dobrze liczę, ale moja „buda” powstała chyba w 1966 roku, więc na tej pocztówce ze zdjęciem niejakiego Hermańczyka z 1969 ma raptem trzy lata. To się może zgadzać – rosnące pod oknami stołówki dzikie róże pamiętam jako krzewy imponujących rozmiarów, a tu są ledwo widoczne. Niby to dość szara rzeczywistość, ale tyle wspomnień…! Tylu ludzi…! Czytaj dalej „Szara „piątka””

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑