Nie mam szacunku dla „królewskiej gry” – tym bardziej, że jej królewskość polegała głównie na zdobieniu wymyślnymi figurami pałacowych komnat, a nie na szczególnej popularności samej gry wśród koronowanych głów. Zwykły snobistyczny gadżet… Stosunkowo skomplikowane zasady pełne wyjątków od reguł i setki tomów poświęconych analizie gry zawsze mnie skutecznie zniechęcały do szachów, ale muszę zrobić jeden wyjątek dla pomysłu Władysława Glińskiego, który zalążek reguł swojego wariantu opracował już w 1936 roku.

Historia mogła zakończyć się tragicznie już w 1939 roku, kiedy to Niemcy uznali nietypowe notatki z testowych partii za szyfr, a ich autora za szpiega. Na szczęście nasz rodak wybronił się jakoś od zarzutów i trafił do wojsk alianckich we Włoszech, a potem, już po wojnie, do Wielkiej Brytanii, gdzie otrzymał obywatelstwo. Szybko powrócił do swojego pomysłu i w 1949 roku opracował pierwszy pełny wariant gry. Uzyskał na niego patent w 1953, ale przez blisko dwadzieścia lat trwały testy, analizy, poprawki reguł i nieudane próby zainteresowania pomysłem wydawców i producentów gier. Na szczęście Gliński okazał się człowiekiem przedsiębiorczym i w 1972 założył własną firmę. Trzy lata później wszyscy, którzy traktowali go wcześniej jak kolejnego szachowego dziwaka mogli tylko pluć sobie w brodę i liczyć stracone pieniądze – tylko na Wyspach w szachy Glińskiego grało kilkanaście tysięcy osób. W 1977 jego grę można było kupić w Polsce – i taki właśnie peerelowski komplecik wpadł mi swego czasu w ręce.

Nie ma chyba sensu zamieszczać tu reguł, skoro są np. na wikipedii, ale warto zwrócić uwagę na trzy figury gońca i dziewięć pionów wszystkim tym, którzy zamierzają w domowym zaciszu zmajstrować sobie planszę i rozegrać partyjkę przy użyciu kompletu tradycyjnych szachów. Miłośnicy komplikowania sobie życia mogą zmontować trzeci zestaw figur i zagęszczając nieco układ początkowy i rozstawiając je w trzech narożnikach doprowadzić się do bólu głowy walką z dwoma rywalami.

Choć dziś popularność szachów Glińskiego nieco spadła, to warto odnotować, że w 1980 powstała Międzynarodowa Federacja Szachów Heksagonalnych (IHCF), która w tym samym roku zorganizowała w Polsce pierwszy międzynarodowy turniej szachów heksagonalnych, a w 1991 w Pekinie odbyły się pierwsze mistrzostwa świata.

Bardziej od samej gry podziwiam jej twórcę – nie za pomysłowość, bo istnieją dziesiątki, może nawet setki dość interesujących wariantów reguł szachowych, ale za upór, konsekwencję i wiarę we własne siły.