Okularnik

Dałem Bondzie drugą szansę. Długo wydawało się, że słusznie – Okularnik to obszerny kryminał, znów wielowątkowy, znów sięgający daleko w przeszłość. Tym razem historia sięga czasów drugiej wojny światowej, pomimo obszerności jest mocno esencjonalna, nie dłuży się i odważnie porusza trudne tematy w polsko-białoruskiej historii, ale… trzeciej szansy nie będzie. No dobra – nieprędko. Czytaj dalej „Okularnik”

Pochłaniacz

Lubię polskich autorów, choć dość wysoko zawieszam im poprzeczkę: nie ma na kogo zwalić językowych niezręczności i natręctw, dłużyzny zdań, słabego stylu. Autorki lubię jeszcze bardziej i jestem gotów wiele im wybaczyć – dzięki temu Katarzyna Bonda dostała u mnie drugą szansę i na kindle czeka Okularnik. Ale po kolei… Czytaj dalej „Pochłaniacz”

Znów w formie

…i to obydwaj! Lee Child nie pozwala oderwać się od lektury, Reacher jest jak zwykle cyniczny, małomówny, skuteczny i… umundurowany. To chyba najwcześniejszy etap jego życia – jest jeszcze w armii, oczywiście w żandarmerii, przed trzydziestką, w stopniu majora. Zostaje nagle przeniesiony z Panamy, gdzie rozpracowuje Noriegę, do Karoliny Północnej. Nie pyta o powody – to w końcu armia… Czytaj dalej „Znów w formie”

Kryminalne zagadki Wołomina

Starałem się unikać na Dawnym Wołominie tematów kryminalnych związanych z miastem – no, chyba że sprawy dotyczyły lat dwudziestych czy trzydziestych… I tak cała Polska kojarzy nas z mafią, kieszonkowcami i złodziejami samochodów, choć statystyki od lat tego nie potwierdzają. Stąd też moja niechęć do hasła „mam przyjaciół w Wołominie”, które dawno już przestało być zabawne i zupełnie niepotrzebnie przypomina naszą niechlubną przeszłość. Czytaj dalej „Kryminalne zagadki Wołomina”

Szczygieł

Sam nie wiem, dlaczego zdecydowałem się na zakup Szczygła… Nie czytałem wcześniej niczego Donny Tartt, jej nazwisko nic mi nie mówiło. Nagrody Pulitzera też nigdy nie były dla mnie argumentem za zakupem jakiejkolwiek książki. Fakt – zawsze miałem słabość do opasłych tomów, ale ponad osiemset stron lektury mogło przecież okazać się drogą przez mękę… Na szczęście było dość przyjemnym spacerkiem. W deszczu. Po zmroku. Czytaj dalej „Szczygieł”

House of Cards

Nie lubię polityki, denerwuje mnie. To dyscyplina pochłaniająca olbrzymie ilości energii, pieniędzy, czasu antenowego i nerwów, ale kiedy dwóch najmądrzejszych zacznie na ekranie swoje „ja-panu-nie-przerywałem” na jakiś w miarę bliski mi temat, to zupa mi stygnie, parskam jak koń, podnoszę głos i zaczynam włączać się do dyskusji. I sam już nie wiem – czy to dobrze, że oni mnie nie słyszą…? Czytaj dalej „House of Cards”

Pan King

Przyznam się – raczej unikałem Kinga. Nie lubię horrorów, dreszczowców, całej tej niesamowitości, apokalips, wirusów, psychopatycznych kanibali z piłami spalinowymi i wszelkich tego typu przerysowań. Wiem jednak, że zdarzały mu się też tytuły, które mnie ujęły – jak na przykład Dallas 63, który mnie… wzruszył. Serio. Czytaj dalej „Pan King”

Jedwabnik

Dobrze się stało, że skończyłem Księgi jakubowe kilka dni temu – w czasie świąt miałem czas, okazję i nastrój do lżejszych lektur. Źle, w mojej wyobraźni rywalizowało dwóch wielkich, małomównych i bystrych facetów. Na szczęście o jednym z nich opowiadał mi Maciek Stuhr, a historię drugiego poznawałem z Kindla – dzięki temu udało mi się nie splątać tych opowieści. Czytaj dalej „Jedwabnik”

Nic nowego

Nie chce mi się pisać o tym, ze zachowania typu „mama Madzi” nie są niczym nowym. Nie mam ochoty roztrząsać tematu „bezwzględnej ochrony życia” promowanej w naszej okolicy nieco na siłę. Z żalem stwierdzam, że tabloidowe podejście do newsów istniało w prasie już sto lat temu, zanim zaczęto w niej drukować zdjęcia. Czytaj dalej „Nic nowego”

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑