Pochłaniacz

Lubię polskich autorów, choć dość wysoko zawieszam im poprzeczkę: nie ma na kogo zwalić językowych niezręczności i natręctw, dłużyzny zdań, słabego stylu. Autorki lubię jeszcze bardziej i jestem gotów wiele im wybaczyć – dzięki temu Katarzyna Bonda dostała u mnie drugą szansę i na kindle czeka Okularnik. Ale po kolei… Czytaj dalej „Pochłaniacz”

Respect

Biografie muzyków i historie zespołów to czytelnicza loteria – chyba, że na okładce wydawca nasmarował nieopatrznie zdanie typu „jedyna autoryzowana biografia!”. Wtedy wiadomo od razu – nie kupować. Wszystko będzie wygładzone, wycacane, pełne „od razu wiedziałem, że odniosę sukces”, „nigdy się nie zaciągałem”, „od tamtej pory jestem jej wierny” i innych takich miłych kłamstewek. Respect Davida Ritza nie uzyskało autoryzacji Arethy Franklin, więc czyta się znakomicie. Czytaj dalej „Respect”

Cienioryt

Nie rzucam się jakoś łapczywie na nowych autorów na rynku wydawniczym – może dlatego, że mam zwyczaj kończyć zaczęte lektury, więc staram się unikać niepotrzebnych cierpień. Nie pamiętam już, dlaczego wybrałem ten tytuł Krzysztofa Piskorskiego. Może miał przyzwoite recenzje czytelników? Na pewno nie z powodu marketingowych działań wydawcy: napis w stylu Nowa gwiazda polskiej fantastyki widziałem już wystarczająco często… Czytaj dalej „Cienioryt”

Znów w formie

…i to obydwaj! Lee Child nie pozwala oderwać się od lektury, Reacher jest jak zwykle cyniczny, małomówny, skuteczny i… umundurowany. To chyba najwcześniejszy etap jego życia – jest jeszcze w armii, oczywiście w żandarmerii, przed trzydziestką, w stopniu majora. Zostaje nagle przeniesiony z Panamy, gdzie rozpracowuje Noriegę, do Karoliny Północnej. Nie pyta o powody – to w końcu armia… Czytaj dalej „Znów w formie”

Biała Reduta

Ta historia mogła być moją ulubioną – właściwie wszystko się w niej zgadza, nawet wciśnięcie elfów z ich magią w naszą rzeczywistość. Czterowątkowo prowadzona opowieść ma swoją dynamikę, każdy z wątków zapewne mógłby się doskonale bronić jako oddzielna powieść. Czytaj dalej „Biała Reduta”

Szczygieł

Sam nie wiem, dlaczego zdecydowałem się na zakup Szczygła… Nie czytałem wcześniej niczego Donny Tartt, jej nazwisko nic mi nie mówiło. Nagrody Pulitzera też nigdy nie były dla mnie argumentem za zakupem jakiejkolwiek książki. Fakt – zawsze miałem słabość do opasłych tomów, ale ponad osiemset stron lektury mogło przecież okazać się drogą przez mękę… Na szczęście było dość przyjemnym spacerkiem. W deszczu. Po zmroku. Czytaj dalej „Szczygieł”

Ślepa plama

Tego mi było trzeba: krótkie wakacje w Zonie w towarzystwie Ślepego. Stalker z niego raczej drugoligowy, ale gawędziarz – extraklasa! Świat tego cyklu nie jest jakość szczególnie zaskakujący dla miłośników gier z serii S.T.A.L.K.E.R., ale język powieści, wartki i barwny, może nie tyle przykuwa do lektury, co każe do nie wracać w każdej wolnej chwili. Czytaj dalej „Ślepa plama”

Postapo

Ileż można brnąć przez gęste teksty Susan Sontag? Nawet, jeśli traktują o fotografii i nie sposób z nimi dyskutować, to wymagają ciszy, skupienia i sprawnego łącza internetowego, żeby odnaleźć zdjęcia, o których pisze. Czas na przerwę! Są święta, czymś się strułem i chcę odetchnąć. Nie ma to jak krótka wycieczka w postapokaliptyczny świat. Albo jeszcze lepiej – w dwa światy. Czytaj dalej „Postapo”

Starość aksolotla

Internety narzekają nieco na nowy tytuł Dukaja: że nie taki odkrywczy, jak miał być, że się więcej spodziewali po jakimś tam filmiku w internecie, że ciężko się czyta, jeśli ktoś nie jest cybergeekiem. Nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem… Wyszedł nowy Dukaj, to kupiłem i przeczytałem. Czytaj dalej „Starość aksolotla”

Maklak. Oczami córki.

Rozczarowanie roku to może to nie jest, ale kwartału – na pewno. Miałem nadzieję, że dowiem się czegoś więcej o aktorze charakterystycznym, rozpoznawalnym, niesprawiedliwie kojarzonym głównie z rolami komediowymi i to w dodatku głównie w towarzystwie Himilsbacha. Że poznam troszkę jego pozafilmowe życie i dowiem się, jaki był naprawdę. Nie dowiedziałem się. Mało tego – żałuję każdej złotówki wydanej na ten marny tekst.  Czytaj dalej „Maklak. Oczami córki.”

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑