Cienioryt

Nie rzucam się jakoś łapczywie na nowych autorów na rynku wydawniczym – może dlatego, że mam zwyczaj kończyć zaczęte lektury, więc staram się unikać niepotrzebnych cierpień. Nie pamiętam już, dlaczego wybrałem ten tytuł Krzysztofa Piskorskiego. Może miał przyzwoite recenzje czytelników? Na pewno nie z powodu marketingowych działań wydawcy: napis w stylu Nowa gwiazda polskiej fantastyki widziałem już wystarczająco często…

Piskorski z pewnością potrafi pisać, muszę mu to przyznać. Akcja gna do przodu zwłaszcza w pierwszej części powieści, dialogi brzmią swobodnie, narracja jest naturalna. Brzmi to trochę długa, wieczorna opowieść w pustej karczmie, przy dogasającym kominku i nie zgadzam się z krytycznymi głosami, że brakuje opisów religii czy innych krain, o których mówi bohater. Sam dziś opowiadałem znajomemu o naszym weekendowym wypadzie na Dni Pokoju i jakoś nie przyszło mi do głowy mówienie przy okazji o roli chrześcijaństwa w dziejach Polski czy o historii Francji – bo przecież przesympatyczna małżonka Słomy jest Francuzką.

Arahon Y’Barratora macha więc całkiem sprawnie rapierem, autor jednak nie zanudza czytelnika szczegółami szermierczych pojedynków – zajmuje się plastycznym kreśleniem wizerunków kolejnych postaci i splotów zdarzeń w dekoracjach rodem z klasycznych powieści z gatunku płaszcza i szpady. Gdzie tu fantastyka?

Otóż Piskorski postanowił nieco skomplikować swoją historię: w wykreowanym przez niego świecie pojawiają się „przebicia” z innej rzeczywistości czy też innego wymiaru, będącego nie odbiciem, ale właściwie negatywem tej, w której toczy się akcja. Arahon Y’Barratora kręci szermiercze piruety po jasnej stronie rzeczywistości, ale istnieje też ten drugi, ciemny świat. Ludzie z jasnej strony potrafią przenikać do ciemnej przez swego rodzaju warstwy oddzielające te dwa światy i tworzyć intrygujące skróty, dzięki którym potrafią na przykład znacząco skrócić sobie drogę lub przeniknąć do pilnie strzeżonych miejsc. Kusząca idea!

Dlaczego jednak takie skróty można tworzyć jedynie w cieniach rzucanych przez przedmioty oświetlone słońcem? Dlaczego nadepnięcie czy wejście w cień innego człowieka ma tak poważne i nieodwracalne konsekwencje? I dlaczego wreszcie, skoro ten świat jest tak inny od naszego, to miasta, stroje i broń przypominają okolice naszego XVII wieku? Przecież to powinno wszystko zmienić!

Nie będę się bawił w streszczanie fabuły – chętnie przeczytam jakąś typowo awanturniczą historię pióra Piskorskiego, ale pomimo jego warsztatowej sprawności fantastyki będę raczej unikał. Jakoś mnie nie przekonał.

Dodaj komentarz logując się przez FB lub Twetter

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: