Imponują mi bohaterowie codzienności, którzy od rana do wieczora starają się ogarniać swój mały świat i stają na głowie, żeby wychodziło to jak najlepiej. Nie odpuszczają sobie. Zawsze, gdy spotykam takich ludzi, robią na mnie wielkie wrażenie. Uporem, konsekwencją, determinacją.
Inaczej
Asspirine i Pillowers w Barocku
Szkieł nabrałem cały plecak – miałem nadzieję na dobre zdjęcia „czopków” na scenie. Nie było sceny. Nie było światła. Nie było miejsca… Czytaj dalej „Asspirine i Pillowers w Barocku”
Parkowe Fuzle
Jakoś nie załapaliśmy się na żaden z poprzednich koncertów w parku Wodiczki – Fuzle to rzut na taśmę, ostatnia z zaplanowanych w tym roku imprez w cyklu Parkogranie. Publika mocno mieszana, ale wszyscy zgodnie chwalą teksty…
Wtorkowa aspiryna
Czasem wydaje mi się, że oni z tej kanciapy nie wychodzą. Czasem nie pojawiam się całymi miesiącami i okazuje się, że przez ten czas co najwyżej puszek po piwie przybyło. Stoją w tych samych miejscach, patrzą na te same „motywatorki” na plakatach, nawet mylą się w tych samych miejscach we własnych utworach… Dzień świstaka! Dziś rewolucja – Szczota zmienił gary, Bartol grał na czterech strunach. Pamiętna próba Asspirine! Czytaj dalej „Wtorkowa aspiryna”
U2 o U2
Takie okazje nie przejdą mi koło nosa, o nie! Kilka muzycznych lektur po dyszce za sztukę? Biorę! Odetchnę nieco od stalkerskich klimatów… Czytaj dalej „U2 o U2”
Tribute to Nalepa
Sam nie wiem – to dobrze, czy źle, że nietuzinkowi muzycy grają covery? No dobra, OK – tributy. Można zagrać taki koncert, nawet kilka. Sezon cały można grać. Ale kilka lat? No nie wiem… Plateau chyba przesadzili i dobrze, że pracują w końcu nad nowym, autorskim materiałem. Może dlatego boję się o dwóch zacnych muzykantów, którym kibicuję od lat? Czytaj dalej „Tribute to Nalepa”
Killing Silence nie próżnuje!
Skubańcy ciągle gdzieś się produkują… Dopiero co nagrali teledysk, szarpnęli ostatnio III miejsce na JP Artist Festival, walczą o możliwość grania na warszawskich Juwenaliach a najważniejsze, że chyba cały czas świetnie się bawią!
Plateau po dłuższej przerwie
Znamy się od kilkunastu lat, ale na scenie nie widziałem ich już od bradzo dawna. Nie liczę kilku minut na wołomińskiej „patelni” jakiś czas temu – nie miałem czasu ani ochoty na słuchanie ich wersji hiciorów Marka Grechuty. Jakoś nie pasowali mi do wielkiej, plenerowej sceny, do nie swoich tekstów i cudzych melodii. No dobra, przyznam się – uważałem, że po pierwszej płycie było z nimi coraz gorzej. Czytaj dalej „Plateau po dłuższej przerwie”
Rush z odzysku
Facebook jednak się czasem do czegoś przydaje – oczywiście oprócz bezlitosnego mordowania czasu. Parę dni temu zauważyłem, że znajomy perkusista wyprzedaje się z różnych muzycznych skarbów, w tym koncertów na DVD. Odpuściłem sobie podwójne Led Zeppelin (drogo), Metallicę i U2 (w sumie nie muszę mieć), ale Rush… Oni obudzili wspomnienia. Czytaj dalej „Rush z odzysku”

Najnowsze komentarze