To był dobry dzień…

Od rana akcja: przyjechał Kafar z dwoma sprytnymi, wycięli kraty dzielące salę widowiskową na piętrze. Uwinęli się sprawnie, nie narobili szkód – bajka. Godzinkę później dotarła dostawa tekturowych rurek z przędzalni – mam już z czego zrobić panele, które choć troszkę poprawią akustykę sali. Na przegląd zapewne się nie wyrobię, ale trzeba próbować. Technika opracowana, potrzebuję tylko kilku ram, żeby mi się te chałupnicze „ustroje akustyczne” nie rozsypały. Po południu dotarł Artur z nagłośnieniem. Jest tego trochę… Mam nadzieję, że się nam buda nie rozsypie :) Muszę jeszcze jutro zmontować jakiś plakacik i rozesłać po kapelach, i dać newsy na lokalne strony.

Cały dzień biegałem z aparatem – a to imprezka u seniorów, a to dzieciaki na sekcji plastycznej… Wpadłem na judo po dłuższej przerwie. Paru małolatów z podstawówki w żółtych pasach całkiem fajnie rzucało biodrowe, ale na sali było też trzech gości wyglądających na gimnazjalistów, a może nawet licealistów. Nie wierzyłem, że Przemkowi uda się utrzymać tę sekcję, a tu proszę! Trzymam kciuki.

W naszej „muzycznej piwnicy” spory ruch – Rafał wpadł poćwiczyć na bębnach, pojawił się Marcin – myślałem już, że Openspace ma kolejną próbę w tym tygodniu. Bluesowy skład, który próbuje w kanciapie obok też miał dziś próbę, choć zazwyczaj spotykają się w poniedziałki. Wyślizgali się z udziału w przeglądzie, choć pozyskali całkiem sprytnego perkusistę, którego pamiętam jeszcze z czasów szkoły średniej. Minęły wieki… Grał w doskonałej radzymińskiej kapelce Timor Mortis, błagałem go o nagrania… Obiecał pamiętać, w poniedziałek muszę go dorwać na próbie.

Dodaj komentarz logując się przez FB lub Twetter

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑