Zaczynam się nieco niepokoić o Grażynę i Marka…
Dziwny to kraj . Ponieważ ciągle czasowo żyjemy czasem polskim wstajemy dość wcześnie . Aby zapełnić czas postanowiliśmy pójść na poranny spacer tak około 7.30. Miasto o tej porze wygląda na wymarłe . Sklepy pozamykane, nawet spożywcze . Na ulicach ruch zerowy , a to przecież środek tygodnia . Tu życie toczy się w zupełnie innym rytmie . Sklepy otwiera się najwcześniej od 8.30 w ciągu dnia pomiędzy 12 a 15 jest przerwa , choć przedział czasowy jest rożny zależnie od upodobań właściciela. Trzeba dość sporej wiedzy, aby trafić na czynny sklep. Jedno co się potwierdziło to to jak silne są tu wiatry. Jadąc rowerem ze sporej górki trzeba pedałować, aby jechać . Po raz pierwszy jadąc rowerem pod sporą górkę nie musiałem pedałować, wystarczyło halsować, a rower i 40 kilowy bagaż sam jechał. Z powodu zmęczenia zanocowaliśmy przy drodze. Kiedy kładliśmy się spać było zielono. Poranek powitał nas…
Zobacz oryginalny wpis 17 słów więcej

Dodaj komentarz logując się przez FB lub Twetter