Jakoś mam słabość do takich „porzuconych”, opustoszałych przestrzeni i nie robi mi większej różnicy, czy basen jest zrujnowany i nieczynny, czy też objęty jeszcze gwarancją. Czasem kusi, żeby gdzieś tam umieścić jakąś sylwetkę, ale jakoś nie mam śmiałości nikogo poprosić…