To miejsce było dla mnie kiedyś bajkowym sezamem, krainą czarów i świątynią, w której nie wypadało nawet głośniej chrząknąć. Byłem wtedy dzieciakiem, ale nawet dużo później, kiedy jako dość dorosły już facet przez chwilę pracowałem tu na cząstce etatu to ilość stłoczonych tu historii, słów i emocji powodowała, że odbierałem te wnętrza jako dużo przestronniejsze… 

Dziś to tylko gołe ściany, ale dla mnie wciąż jest tu biblioteka.