Kociarz

Przenikliwa i perfekcyjnie minimalistyczna. Idealna do książkowych dyskusji przy winie. Magiczny realizm ociera się o pełną fantazję. Najważniejsze amerykańskie wydarzenie literackie roku. Serio…? Straszna bieda w tej Ameryce! Czytaj dalej „Kociarz” →

Zanim zawisły psy

Spiskowa teoria dziejów, bezdomny weteran sił specjalnych z zaburzeniami, na pierwszy rzut oka nie powiązane ze sobą morderstwa wpływowych polityków, zabite i powieszone na drzewach tytułowe psy, seksualna afera, zaginione nagrania i wschodnioeuropejskie wątki śledztwa przyprawione odrobiną historii Danii… Czy Jens Henrik Jensen upichci z tego smakowitą lekturę? Czytaj dalej „Zanim zawisły psy” →

Szczelina

Jak się nie ma pomysłu na lekturę, to lepiej na plejaku pograć… Nierozważne zakupy i sugerowanie się toplistami na księgarskich stronach kończą się nie tylko roztrwonieniem grosza (przeboleję), ale zmarnowaniem cennego czasu i poczuciem zagubienia. No bo chyba coś ze mną jest nie tak, skoro to taki hicior, a ja się męczę…? Czytaj dalej „Szczelina” →

Nocna runda

Czytałem kiedyś, że bohaterowie japońskich komiksów dorastają razem z czytelnikami: zaczynają jako idole kilkulatków, ale z czasem ich wygląd, język i przygody ewoluują, aby byli wciąż interesujący dla tych samych czytelników. Jednym to się udaje i utrzymują się na rynku całymi latami, przechodząc razem z fanami od piaskownicy przez kolejne szczeble edukacji aż do dorosłego życia, inni są porzucani – czytelnicy przestają się po prostu z nimi utożsamiać. Nigdy wprawdzie nie postrzegałem siebie jako megainteligentnego olbrzyma, ale jakieś dwadzieścia razy zapłaciłem za kolejną przygodę Jacka Reachera i nie żałowałem – aż do Nocnej rundy. Czytaj dalej „Nocna runda” →

Adres nieznany

Przyznam, że ostatnio omijałem kindla wzrokiem jak listę rzeczy „do zrobienia” na lodówce… Chyba pod wpływem Króla i Morfiny Szczepana Twardocha zapałałem jakąś sympatią do lektur z tłem historycznym, z wartką akcją i dobrą narracją. Okazało się, że to trudne – ani Śmierć frajerom Kalinowskiego, ani Jan Karski. Jedno życie Piaseckiego nie miały w sobie nawet cienia prozy Twardocha. Są jakieś takie… propagandowe. Dęte dialogi, płaskie postacie, nuda. Na szczęście z odsieczą przybył Jack Reacher! Czytaj dalej „Adres nieznany” →

Mikrotyki

Nie lubię opowiadań. Krótkich to nawet nie cierpię… Pablopavo też mnie jakoś nigdy szczególnie nie zachwycał jako wokalista, choć kojarzę go tylko z rzeczy solowych i z Ludzikami, za to wcale ze sceną reggae i raggamuffin, co teraz właśnie pospiesznie nadrabiam. Sięgnąłem po Mikrotyki w sumie z ciekawości – Paweł Sołtys urodził się w latach 70. w Warszawie i chyba chciałem sprawdzić, czy choć troszkę podobnie patrzymy na świat… Czytaj dalej „Mikrotyki” →

Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki

A Ride for Liberty – The Fugitive Slaves
Eastman Johnson

Kolejne literackie rozczarowanie… Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki Colsona Whiteheada „weszła mi” wprawdzie bezboleśnie i w miarę szybko, ale spodziewałem się lektury zupełnie innego typu, bo to w końcu i Nagroda Pulitzera 2017 i National Book Award 2016, i Goodreads Choice Award w kategorii „historical fiction”. Rekomendacje Baracka Obamy i Oprah Winfrey wydawały się już zupełnie niepotrzebne, ale okazało się, że ja po prostu nie czytam między wierszami…
Czytaj dalej „Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki” →

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑