Jean Rousset i E. Deluard, zainspirowani grą Lines of Action, stworzyli w 1997 roku jej ciekawy wariant. Większa plansza i inny układ początkowy pionów to niewielkie zmiany w porównaniu z pionkiem Zen…Cel gry pozostaje bez zmian – należy utworzyć ze wszystkich swoich pionów jedną, zwartą grupę, w której wszystkie piony sąsiadują ze sobą w rzędach, kolumnach lub ukośnie. Jeśli jednemu z graczy w trakcie gry pozostanie na planszy pojedynczy pion, to… automatycznie wygrywa!

Piony poruszają się podobnie lak w LoA: w rzędach, kolumnach lub ukośnie, o taką ilość pól, jaka ilość pionów znajduje się w linii, w której odbywa się ruch. Pion może przeskakiwać nad innymi pionami tego samego koloru, jednak nie nad pionami przeciwnika. Bicie pionów przeciwnika odbywa się przez zakończenie ruchu na polu zajętym przez pion przeciwnika.

Zen (na zdjęciu – zielony pionek w centrum) jest pionem neutralnym – w obydwaj gracze mogą wykonywać nim ruchy w przypadającej na nich kolejce, mogą również przy jego użyciu bić wrogie piony. Zen nie może być jednak zbity!

Wiem, plansza trochę dziwna… Skorzystałem z mojej starej, wykonanej domowymi metodami planszy do jednego z wariantów Hnefatafl.