Gdybyż ten wybór był tak prosty! Każdy wolałby chyba być piękny, młody i bogaty niż stary, biedny i brzydki… Sprawy wołomińskiego wysypiska są zapętlone jak prawdziwy węzeł gordyjski i albo Aleksander Macedoński nie znalazł na wołomińskiej ziemi godnego następcy, albo… następca jest, tylko miecz niezbyt ostry.

Mam nadzieję, że dyskusja na pierwszym spotkaniu nie pójdzie w kierunku szukania winnych decyzji o staraniach o powstanie RIPOK-u ani odpowiedzialnych za sposób realizacji tych postanowień, bo nie tego te konsultacje dotyczą. Mamy powstałą dawno temu bez stosownych zabezpieczeń „złotą górę”, wybudowane ostatnio za ciężkie pieniądze obiekty niezgodne z planami i zapowiedziami, uciążliwe sąsiedztwo i niepewną przyszłość MZO zależną od podjętych w sprawie wysypiska decyzji. Wygląda na to, że żaden z tytułowych wariantów nie ma szans na realizację: narciarski stok to zwykła kiełbasa wyborcza, kilkanaście baniek wyrzuconych w błoto nie przybliżyło ani o krok perspektywy stworzenia w tym miejscu pożytecznego, dochodowego i nieuciążliwego dla sąsiadów zakładu. Jaki więc mamy wybór jako mieszkańcy? I jakie będą jego finansowe konsekwencje?

Liczę tylko na jedno – że dowiem się czegoś nowego o tej sytuacji.