W sumie to nie wiem, dlaczego tak kibicuję hiphopowym imprezom w Street Mind… W końcu jestem dla tych gości jakimś omszałym dziadkiem i teoretycznie powinienem się emocjonować oczywistą wyższością The Rolling Stones nad The Beatles, a nie freestyle’owymi pojedynkami! Chyba najbardziej lubię ich za to, że mają coś do powiedzenia w odróżnieniu do wielu ich rówieśników, którym wystarcza kilkanaście emotek i seria wykrzykników do wyrażenia swoich emocji w internecie. No i za bity, w których słychać duuuużo dobrej, funkowej muzy starszej nawet ode mnie. A że sobie czasem przeklną? Akurat ja nie mogę im z tego powodu robić wyrzutów…

Towarzystwo rozgrzał Albi, w bębny łomotał Czupryna, Mikołaj usiłował wetknąć kabelki w odpowiednie dziury – z różnym skutkiem. Następnym razem albo od razu przyjadę godzinę później, albo sam to wszystko podłączę…