Za pierwszym razem jakoś nam się nie ułożyło… Wplątałem się w jakieś poboczne, dość zręcznościowe zadanie, którego nie potrafiłem ani wykonać, ani opuścić. Machnąłem ręką i przez kilka miesięcy gierka leżakowała i dojrzewała pomalutku – a może to ja dojrzewałem? Jej czas nadszedł, gdy dłużyło mi się oczekiwanie na Krew i wino. Zacząłem od nowa, skupiłem się na głównym wątku, nie porywałem się na szalone wyścigi po mieście, olałem „cyfrowe odloty”, czasem zająłem się jakimiś poszukiwaniami czy likwidowaniem siedzib gangów. Może dlatego się tak wkręciłem, bo jednocześnie czytałem Złego? W końcu to bardzo podobna, choć bardzo unowocześniona historia cichego mściciela…

Aiden Pearce – sprawny haker i samotnik wykorzystuje swoje umiejętności do wyjaśnienia swoich osobistych spraw, ale wplątuje w naprawdę grube afery… Włamując się do miejskiego systemu ctOS jest w stanie kontrolować np. uliczne światła, bramy wjazdowe czy mosty, co ułatwia mu ucieczki, ale też może się włamywać do telefonów czy komputerów i wykradać z nich dane. Dzięki hakowaniu kamer monitoringu miejskiego z bezpiecznych miejsc lustruje okolicę, co pozwala mu planować akcje wymagające zakradania się do dobrze strzeżonych miejsc. Czasem uda się dzięki temu wykonać misję bezszelestnie i niepostrzeżenie, ale czasem robi się wielka zadyma z fajerwerkami…

Bardzo podoba mi się możliwość naprawdę zróżnicowanego podejścia do zadań: od mozolnej skradanki przez zdalne odpalenie kilku małych wybuchów i parę precyzyjnych strzałów ze snajperki aż po bardzo dynamiczną konfrontację z użyciem broni maszynowej i granatów. Fabuła czasem wymusza błyskawiczną zmianę stylu, co nie przychodzi łatwo…

Ponoć powstaje druga część. Grałbym.