Moje fotograficzne przebieżki po Grabiczu zaczęły nabierać znamion rytuału: ta sama trasa, te same szkła, takie same kadry. Nadszedł czas, aby przełamać schematy – dziś zabrałem na spacer tylko „pięćdzesiątkę”, której używam do portretów i reportażu. Szału nie ma, ale zacząłem dostrzegać zupełnie inne walory w terenie.