Kibicuję lokalnym teatrom amatorskim od dawna: podziwiałem pracę teatru Wprost, staram się dokumentować spektakle teatru Piąty Wymiar, czaiłem się w kulisach wielu spektakli – co pewnie niejednokrotnie doprowadzało aktorów do białej gorączki. Scaniczne poczynania Piotra Stawskiego też mam na oku od dawna i zawsze mocno ściskałem kciuki, również wczoraj, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem na scenie aktorów-amatorów z kobyłkowskiego MOK-u i działającego tam teatru Odgłos Paszczą w spektaklu Twoje ja, do którego Piotr napisał scenariusz i który reżyserował.

Niestety zająłem się robieniem zdjęć, więc skutecznie ściskałem tylko jeden kciuk – ten za aktorów. Historia kursu, podczas którego uczestnicy odkrywają w sobie pierwiastki płci przeciwnej miała w sobie olbrzymi potencjał, ale… komedia ma w założeniu rozśmieszać, a nie ośmieszać. Rozumiem, że autor chciał zamanifestować swoje tradycyjne poglądy w sferze obyczajowej, ale wyszła z tego tania propagandówka – widzowie nie dostali szansy na wyciągnięcie własnych wniosków i mam tylko nadzieję, że nikt nie potraktował pomysłu na kurację tożsamościowego zagubienia dużymi zakupami i lodami z polewą czekoladową serio.

Wciąż kibicuję, ciągle czekam na kolejne premiery, ale… życzę nieodwracalnych zmian.