Gra z 2001 roku autorstwa L. Lynn Smith czekała na wypróbowanie dość długo… Za długo – dałem się zwieść prostocie planszy i dość typowemu celowi rozgrywki: ustawieniu trzech pionów w jednym kolorze w nieprzerwanym łańcuchu. Znowu to samo… A jednak z tego pomysłu można „wycisnąć” naprawdę ciekawą grę! Czytaj dalej „Ximaera”
Dobry deal
Żona myślała przez chwilę, że kupiłem najdroższą na świecie kiełbasę krakowską… Wyszedłem z samochodu z gustowną walizeczką, wróciłem z czymś takim. Czytaj dalej „Dobry deal”
X-wing
Nie kocham jakoś szczególnie tych skomplikowanych gier planszowych, pełnych kart, znaczników, figurek i dziwnych kości, chociaż podziwiam ich twórców i wydawców, bo potrafią takie produkty skutecznie promować i sprzedawać. Kiedyś wpakowałem się w karciankę kolekcjonerską Magic: the Gathering i do dziś usiłuję sobie wmówić, że te wszystkie karty będą kiedyś sporo warte… W X-winga nie dam się wpuścić. Czytaj dalej „X-wing”
Yonmoque
Plansza nietypowa, ale prosta do wykonania – 5×5, pole centralne i cztery narożne, specjalnie oznaczone, są neutralne. Troszkę to przypomina planszę do Hnefatafl (Tablut), ale to raczej przypadek – gra pochodzi z Japonii, jej autorem jest Mitsuo Yamamoto. Czytaj dalej „Yonmoque”
Abalone
Rzadko zachwycam się grami, które można kupić w sklepie – głównie dlatego, że ze świecą szukać na sklepowych półkach gier czysto logicznych. Do nielicznych wyjątków należy Abalone i choć można zmajstrować sobie zestaw samemu, to przyjemność używania pomysłowej, handlowej wersji jest naprawdę wielka. Czytaj dalej „Abalone”
Gyges
Z okazji trzeba korzystać i nie marudzić za bardzo… Wprawdzie wolałbym drewnianą wersję wydaną przez Gigamic, ale skoro trafia się wersja skórzana – kupuję! Plansza wprawdzie nie do końca się prostuje, efektowne piony są dość chybotliwe, ale i tak „czacha paruje”! Czytaj dalej „Gyges”
Planszówkowy łup
Czasem przez całe tygodnie nie udaje mi się upolować żadnego ciekawego tytułu – nawet w postaci samych reguł. Na szczęście bywają też dni takie, jak dzisiejszy… Czytaj dalej „Planszówkowy łup”
L
Wyszło to dość paskudnie, ale to i tak najlepsza wersja L, jaką udało mi się wykonać. Tę prościutką, ale wciągającą grę strategiczną opracował Edward de Bono – amerykański psycholog. Do jej rozegrania potrzebna jest plansza 4×4 i nietypowe, dwustronne i różniące się kolorem piony w kształcie litery „L” przykrywające cztery pola planszy oraz dwa neutralne znaczniki. Czytaj dalej „L”
Crossway
Crossway to nowa gra z użyciem tradycyjnego zestawu do Go, którą opracował Mark Steere. Widać w niej wyraźną inspirację doskonałym Hex, ale nie jest to tylko proste przełożenie tej gry na inną planszę. Mark dodał jeszcze jedną, genialnie prostą regułę… Czytaj dalej „Crossway”
Quarto!
Warto zainwestować w tę grę – pieniądze na zakup lub czas i energię na stworzenie „samoróbki”. Mnie udało się jakiś czas temu tanio kupić polskie wydanie na licencji, ale dziś już jest ono chyba nie do zdobycia – a już na pewno nie za kilkanaście złotych. Plastikowe, lekkie elementy to z pewnością nie to samo, co drewniane, ale niezwykły pomysł na grę autorstwa Blaise Mullera nadal powoduje zawroty głowy po dwóch szybkich partyjkach. Czytaj dalej „Quarto!”
Teeko
Rekwizyty do tej gry i ilość używanych przez graczy pionów mogą wzbudzić jedynie pogardliwe wzruszenie ramion – zwłaszcza u szachistów. Bo czego można się spodziewać po grze z użyciem planszy 5×5 i czerech pionów dla każdego z graczy? Cóż… Wszystko zależy od tych graczy. John Scarne miał przebłysk geniuszu, kiedy w 1955 roku wymyślił Teeko.
Dominowy remik
Nie przepadam za awariami zasilania – zwłaszcza, kiedy przeszkadzają mi w plasterkowaniu wrogów w Skyrim… Nagle okazuje się, że nawet na stacjonarnym rowerze nie można kręcić kilometrów i że to wielkie szczęście mieć kuchenkę gazową, bo można sobie zagotować wodę na herbatę. Czytaj dalej „Dominowy remik”

Najnowsze komentarze