Najpierw miałem pomysł, żeby ze starej piłki do koszykówki zrobić koronę… W końcu Skuzia funkcjonowała przez jakiś czas w drużynie jako „królowa osobistych”, więc takie przechodnie trofeum mogłoby się sprawdzić, ale efekt mojej pracy nie był zachwycający. Zacząłem kombinować ze ścinkami i uplotłem coś na kształt bransoletki. Chyba przestanę się śmiać z tych wszystkich domowych rękodzielników… To relaksujące zajęcie!

South Park: Kijek Prawdy

South Park jako serial jakoś mnie ominął… Miałem świadomość jego istnienia, rozpoznawałem bohaterów, ale chyba w okresie jego szczytowej popularności w Polsce miałem jakieś ważniejsze sprawy na głowie. A może nie miałem po prostu jak i gdzie go oglądać? Nieważne – grunt, że czasem czuję się jak koleżka z zupełnie innej bajki, kiedy parę lat młodsi koledzy przerzucają się cytatami czy aluzyjkami, których po prostu nie ogarniam. Próbowałem to nawet ostatnio oglądać, ale jakoś mnie drażnią głosy, muzyczka i grube żarty. W filmie. W grze, jak się okazało, dużo mniej. Czytaj dalej „South Park: Kijek Prawdy” →

Far Cry Primal

Nie grałem w żadną poprzednią część Far Cry, więc nie mam sentymentu do tej serii. Ponoć Primal to taki bardziej żarcik, odskocznia od głównego tematu serii – i może właśnie dlatego zwrócił moją uwagę? Odstraszała tylko cena, ale jakaś jubileuszowa promocja Ubisoft spowodowała, że nie mogłem się oprzeć… Czytaj dalej „Far Cry Primal” →

Dziwna ta pocztówka… Niby zwyczajna, mozaikowa, ale zdjęcia skadrowane tak, jakby fotograf bardzo nie chciał czegoś na nich pokazać. Budynku magistratu na przykład – pusty chodnik wydaje się być ciekawszy, więc może wrażenie zrobiła na nim przestrzeń i zieleń w centrum? Czytaj dalej „Wołomin ’85” →

Team spirit

Moje poprzednie koszykarskie wzruszenie miało miejsce w 2013 roku, więc chyba niezbyt często „moczę się” ze sportowych powodów, ale dziś… Dziś mnie po prostu zamurowało! Warto było dziesięć dni żyć bez cukru i soli na mazurskim wygnaniu dla tej jednej sceny, prawie jak z filmu. Jeden za wszystkich – wszyscy za jednego! Jeśli są takie dzieciaki, to jest nadzieja! Czytaj dalej „Team spirit” →

Jest szansa!

Właściwie to już się z nim pożegnałem… Pierwszy raz odmówił współpracy podczas przejazdu Tour de Pologne przez miasto – chciałem nakręcić kilka minut filmu, ale niezawodny do tej pory XZ-2 wysunął obiektyw, cicho jęknął i skonał. Zginął na posterunku… – pomyślałem i właściwie zastanawiałem się już nad jego następcą. Wróciłem do domu, odpaliłem go jeszcze kilka razy – i ożył! Do czasu… Czytaj dalej „Jest szansa!” →

Rozdarty

Dziś czułem się członkiem dwóch zespołów, dwóch rywalizujących drużyn. To bardzo dziwne uczucie, kiedy te ekipy rywalizują – nawet tak „na niby”, dla zabawy. Nie wiedziałem, komu mam kibicować… Nic więcej nie mogę powiedzieć, obiecałem zachować milczenie!

inFamous: Second Son

W sumie to przypadkiem trafiłem na tę grę… Nie było nic ciekawszego, więc wziąłem to, co było. Szkoda, że nie w wersji spolszczonej, bo chyba sporo tracę z klimatu, ale i tak świetnie się bawię biegając po mieście w skórze graficiarza ze Seattle, niszcząc kamery i drony monitoringu, kasując posterunki Departamentu ds. Obrony Zunifikowanej, rozbijając grupy handlarzy narkotyków i wykonując inne, poboczne misje. Temat, który w książce zupełnie się nie sprawdził, w grze wciąga jak chodzenie po bagnach. Jestę superbohaterę! Czytaj dalej „inFamous: Second Son” →

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑