Jakoś ostatnio niepokojąco skręcam w stronę szarzyzny…

Znów wpadło mi w łapy kilka pocztówek z Wołominem. Ta jest dla mnie o tyle ciekawa, że fotkę wieżowców na osiedlu Lipińska ktoś dziabnął z mojego bloku, chociaż wdrapał się w tym celu kilka pięter wyżej, niż kiedyś mieszkałem… Czytaj dalej „Wołomin ’86”

Spacerkiem po Szczytnie

Znaleźliśmy kilka chwil na spacery i jestem pod wrażeniem tego miasta, a przede wszystkim – ludzi. Niezwykle sympatyczni i kontaktowi mieszkańcy, uprzejmi kierowcy, mnóstwo zieleni, sklepów pod dostatkiem, fajna plaża miejska, wypożyczalnia sprzętu wodnego i rowerów, funkcjonalne obiekty sportowe, szacunek do miejscowej historii. Nigdy jeszcze autobus nie przepuścił mnie na pasach. I nigdy nie usłyszałem tak pogodnego chóru klientów i obsługi odpowiadającego mi „dzień dobry” w sklepie. Serio. Czytaj dalej „Spacerkiem po Szczytnie”

Team spirit

Moje poprzednie koszykarskie wzruszenie miało miejsce w 2013 roku, więc chyba niezbyt często „moczę się” ze sportowych powodów, ale dziś… Dziś mnie po prostu zamurowało! Warto było dziesięć dni żyć bez cukru i soli na mazurskim wygnaniu dla tej jednej sceny, prawie jak z filmu. Jeden za wszystkich – wszyscy za jednego! Jeśli są takie dzieciaki, to jest nadzieja! Czytaj dalej „Team spirit”

Prorok z Wołomina

Dobry Wieczór! i Kurjer Czerwony
– ilustrowane pismo codzienne R.17, nr 19
(19 stycznia 1938)

Nie ma co dorabiać legendy – pewnie każde większe miasteczko miało kiedyś swoje barwne postacie. Nie mówiąc już o wsiach – wszak każda miała swojego wioskowego głupka.

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑