Znów wpadło mi w łapy kilka pocztówek z Wołominem. Ta jest dla mnie o tyle ciekawa, że fotkę wieżowców na osiedlu Lipińska ktoś dziabnął z mojego bloku, chociaż wdrapał się w tym celu kilka pięter wyżej, niż kiedyś mieszkałem…

Trochę się zmieniło: wieżowce są teraz żółte dzięki ociepleniu, „punktowiec” koło przedszkola otynkowany, za warzywniakiem wyrosło małe osiedle, przy Kanałowej (dziś Fieldorfa) nie parkuje już żadna Łada, Nyska, Trabant, Maluch czy „Kredens”. Drzewka na pocztówce to jeszcze świeżaki podparte patykiem – po trzydziestu latach robią klimat tego fragmentu miasta. Szkoda, że nie widać kiosku, pod którym wystawaliśmy w sobotnie poranki polując na plakaty z Dziennika Ludowego…

Bloki na Słonecznej też zyskały z czasem na urodzie – głównie dzięki bujnej zieleni i zbyt wąskich dla samochodów osiedlowych uliczkach zrobiło się tam bardzo przyjemnie.

Pomnik Ofiar Faszyzmyu nazywany czasem „Toitoiem” przesunięto już dawno w róg „patelni„, zieleń trawy i krzewów zastąpiła kostka brukowa. Do dziś nie rozumiem, dlaczego tak skrzywdzono stare centrum miasta?

Chyba tylko „Czwórka” oglądana z tej perspektywy niewiele się zmieniła – wprawdzie rozrosła się bardzo, wejściem od tej strony nikt już dawno nie wchodził i elewacja nieco się spatynowała, ale o wieku tego zdjęcia dobitnie świadczą tylko szerokie nogawki spodni u przechodniów…