Jakoś nie podziałały na mnie wyborcze emocje: poszliśmy, zakreśliliśmy, wrzuciliśmy do pudła. Wernisaż Lidii Wnuk w Fabryczce był o wiele bardziej emocjonujący, choć oprawa muzyczna raczej nie w moim guście… Czytaj dalej „Wernisaż Lidii Wnuk”
Weekly Photo Challenge: Forces of Nature
Po przekopaniu kilkudziesięciu podkatalogów na dysku otagowanych jako „natura” przypomniało mi się jedno ujęcie z któregoś wypadu do ruin wołomińskiej huty szkła. Nie szukam dalej – nic lepszego chyba nie znajdę, a dziś raczej nie uda mi się wyskoczyć w plener… Czytaj dalej „Weekly Photo Challenge: Forces of Nature”
Nieuchronnie
No i po wernisażu… Wprawdzie cały misterny plan… yyy… wziął w łeb, bo Krzysztof nie dotarł z roboty na czas i nie mógł Staszka odpowiednio zareklamować gościom wernisażu, ale na szczęście fotografie broniły się same, a jeszcze autor im pomógł. Wiadomo – byłoby lepiej bez pleksi, w solidniejszych ramkach, z porządnym oświetleniem, ale zebrani cmokali przed każdym niemal zdjęciem. Czytaj dalej „Nieuchronnie”
Abalone
Rzadko zachwycam się grami, które można kupić w sklepie – głównie dlatego, że ze świecą szukać na sklepowych półkach gier czysto logicznych. Do nielicznych wyjątków należy Abalone i choć można zmajstrować sobie zestaw samemu, to przyjemność używania pomysłowej, handlowej wersji jest naprawdę wielka. Czytaj dalej „Abalone”
Łatwizna, ale odpowiedzieć trzeba… Gdzie to jest? Oczywiście liczą się wyłącznie odpowiedzi w komentarzach na blogu. Czytaj dalej „Detaliczny Wołomin (41)”
Nadchodzi „nieuchronnie”
Po „kobiecej” wystawie Krzyśka narodził się pomysł, żeby kontynuować cykl wystaw fotograficznych nie zmieniając warunków technicznych, a więc 21 prac w formacie 50×50 musi wyczerpać temat. Żeby nie komplikować sprawy i utrzymać poziom kolejny autor typuje i namawia następnego, pomaga mu wybrać temat i konkretne prace oraz wspiera w przygotowaniach wernisażu, po czym go otwiera. Autorem wytypowanym do drugiej wystawy w cyklu „21²” jest Stanisław Drężek. Czytaj dalej „Nadchodzi „nieuchronnie””
W moim ogrodzie (I)
Taki długi weekend to dobra rzecz – nawet, jeśli jest taki krótki. I nawet wtedy, gdy trzeba trochę podłubać w ogrodzie, choćby nawet coś w krzyżu strzeliło przy targaniu podkładów kolejowych. Jak się chce być bohaterem we własnym domu, to tak to się może skończyć… Czytaj dalej „W moim ogrodzie (I)”
Mokro
Dotychczas wydawało mi się, że wiosną ciągnęła mnie do lasu natura, chęć obcowania z przyrodą, potrzeba zieloności. Kiedy dziś poczłapałem przez mżawkę starymi ścieżkami wokół torfowiska uświadomiłem sobie, że powody moich spacerków i rowerowych rajdów są bardziej prozaiczne… Czytaj dalej „Mokro”
Szczęście Frania
No proszę – jak się trochę poskrobie, to cudeńka można znaleźć! Mógłbym pewnie próbować dorabiać ideologię, że nie tylko ostatnio, ale i zaraz po wojnie w Wołominie teatr szanowano, ale pewnie nikt by mi w to nie uwierzył. Kino „Bałtyk” to późniejszy „Hel”, który jakiś czas potem stał się Ośrodkiem Propagandy i Kultury, a jeszcze później – Biblioteką Pedagogiczną. Dziś w trudnych warunkach trenują tam zawodnicy Renaty Naczaj, a czasem kręci się jakieś teledyski… Czytaj dalej „Szczęście Frania”

Najnowsze komentarze