Stało się – wyprostowano wszystkie formalności, uzgodniono prawa własności i… kino poszło „pod młotek”. Jutro wyjaśni się, czy zmieniło właściciela, czy też będzie wystawione na sprzedaż ponownie. Może to trwać latami, bo w Polsce wiele lokali tego typu czeka na nowego właściciela, jednak chyba żaden z nich nie pozostaje kinem: najczęściej kończą jako sieciowe spożywczaki. Czytaj dalej „Koniec kina Kultura?”
Piękna jesień za oknami, być może to ostatni taki dzień w tym roku, więc zagadka łatwiutka – bo ostatnio chyba przesadziłem… Gdzie sfotografowałem ten detal? Czekam na odpowiedzi w komentarzach na blogu!
Konane
Za oknem robi się jesiennie, a mnie Hawaje w głowie… Konane powstało właśnie ta, całe wieki temu – kiedy kapitan Cook po raz pierwszy skontaktował się z wyspiarzami w XVIII wieku, ci w najlepsze pykali sobie w Konane przy użyciu pionów ze skały wulkanicznej i białego koralowca. Czasem nazywa się ją hawajskimi warcabami, ale nie ma z tą grą nic właściwie wspólnego – podobnie jak warcaby węgierskie, którymi zachwycałem się ostatnio. Czytaj dalej „Konane”
Dno oka
Zdarzają się takie zdjęcia, które bez komentarza nie zwracają niczyjej uwagi. Ba! Zdarzają się całe ściany, wystawy, wernisaże takich zdjęć. Kiedy autorzy zaczynają o nich opowiadać, nagle nabierają kolorów, waloru, blasku – ale tylko przez chwilę, póki stoi przy nich autor. Czytaj dalej „Dno oka”
Betonowy park
Jak zwykle przy okazji, po drodze, właściwie bez zsiadania z roweru – kilka jesiennych fotek. Podziwiam, zachwycam się, ale wciąż nie daje mi spokoju myśl o dziwnych wydarzeniach wokół miejsca dla mnie magicznego: Muzeum Nałkowskich. Czytaj dalej „Betonowy park”
Japońska Szansa
Bezskutecznie wybierałem się na czwartkową nasiadówkę do „Szansy” już dwa razy, dziś nie mogłem odpuścić – miało być o Japonii, a mnie ten temat dość interesuje. No i na bogato – z krótkim pokazem „obsługi katany”, herbatką i (co najważniejsze) domowym ciastem. Było nastrojowo, a więc ciemno jak u… samuraja pod hakamą, więc zdjęcia mocno takie sobie. Czytaj dalej „Japońska Szansa”
Żywina
Jakiś czas temu jeden gość dość nieprzychylnie wyraził się o homoseksualistach. Nic nowego, ale typ jest właścicielem browaru, w sensie: fabryczki piwa. W sieci zawrzało – zaczęło się manifestacyjne wylewanie do ścieków jego produktów przez oberżystów o innych poglądach. Jemu to pewnie akurat wisiało kalafiorem: skoro już kupili, to mogą nawet wylać, a przy okazji klienci o zbliżonym do jego własnego światopoglądzie sięgną być może po jego produkty – nawet, jeśli są nieco droższe. Czytaj dalej „Żywina”
Magyar Dáma
Wersji warcabów jest zapewne niewiele mniej, niż szachów – ale rzadko są to warianty godne wspomnienia. Węgierski wynalazek z zeszłego roku ma właściwie niewiele wspólnego z warcabami, no ale skoro wydawca tak sobie życzył nazwać swój produkt… Czytaj dalej „Magyar Dáma”
Zbyt łatwe to wszystko, zbyt oczywiste… Tym razem będzie chyba znacznie trudniej – zapewne dzisiejsza zagadka dołączy do tej nierozwiązanej z numerem szóstym! W konkursie liczą się oczywiście odpowiedzi udzielone w komentarzu na blogu! Czytaj dalej „Detaliczny Wołomin (10)”
XCOM
Jakoś nigdy nie byłem fanem szachów. Mam, znam, grywałem jako dzieciak – dopóki nie poznałem ciekawszych gier logicznych. Może dlatego, że ta gra jest zbyt złożona? Nie za trudna, ale właśnie złożona: mnóstwo figur o zróżnicowanych ruchach, dziwne wyjątki i zasady – jakieś roszady ze wszystkimi obwarowaniami, jakieś bicia w przelocie… A może przez to, że jest tyle książek o szachach, które skłaniają do zaprzestania myślenia a każą pamiętać cudze partie? Nie mam pojęcia. Nie rozumiem też, co mnie tak pociąga w XCOM: Enemy Unknown – przecież to szachy, i to jeszcze w 3D, z ekonomią, laserami i inwazją obcych… Czytaj dalej „XCOM”
Jestę kolekcjonerę!
…a przynajmniej mam taką nadzieję. Zbieram w końcu różne wołomińskie starocia i gry logiczne, stare zegarki, mam trochę wiecznych piór i starych aparatów fotograficznych, ale chyba nigdy nie biegałem do sklepu po jakieś tam nowości… Do dzisiaj. Czytaj dalej „Jestę kolekcjonerę!”

Najnowsze komentarze