Pszoniak dwoił się i troił, żeby uratować Idiotę, ale nie dał rady – odpuściłem. Jednak stuletnia narracja i sposób zawiązywania intrygi, kreślenia sylwetek postaci, niedzisiejsze dialogi są dla mnie niestrawne. Historia zmierza w nieznane, ja próbuję skupić się na istotnych dla sprawy szczegółach i gubię się z kretesem… Co innego Tokarczuk, choć niby podobnie – nie wiem, do czego zmierza autorka, ale prowadzi mnie sprytnie, nie przynudza, wciąż czymś intryguje. Jestem w połowie liczącej około tysiąca stron historii i już zaczynam się martwić, że koniec blisko!
Niby powieść historyczna, ale sprawia wrażenie historii zupełnie fantastycznej, Sześć lat zgłębiania tematu, bo tyle trwało twórcze milczenie autorki, przynosi wspaniały efekt. Być może wciągnąłem się tak bardzo w historię Jakuba Franka, żydowskiego heretyka i kabalisty, który w poszukiwaniu Boga przeszedł przez judaizm, islam i chrześcijaństwo z bardzo prostego powodu: jednocześnie brnę przez wstępne tłumaczenie wspomnień Jakuba Sygałowa – Żyda, który osiedlił się w Wołominie i został miejskim radnym.
Z jednej strony przedłużam sobie przyjemność tej lektury, ale z drugiej – na kindlu czeka zapomniany kryminalik Lee Childa z niezawodnym Jackiem Reacherem i pierwszy tom Dzikich kart firmowanych przez George’a R.R. Martina, a Zapasiewicz sączy mi w uszy Drogę przy plaży. Nie zgłębiałem tematu, ale to intrygujące – James Petterson napisał tę historię z Peterem de Jonge, ale w sieci widzę jeszcze sporo tytułów, które współtworzył z innymi autorami… Niezła historia – koszykówka, rasowe uprzedzenia, wielokrotne morderstwo i sądowa sala. Trochę jak Grisham, w którym się swego czasu zaczytywałem, ale jakoś tak szybciej i esencjonalniej. Króciutkie rozdziały i wartka akcja, którą co chwila oglądamy oczami innego jej bohatera, co początkowo wprowadza nieco zamieszania znakomicie sprawdzają się w audiobooku, którego słuchanie muszę często niespodziewanie zawieszać. Troszkę razi niedzisiejsza angielszczyzna lektora (od jego „Kiejt”, jak ochrzcił jedną z bohaterek, mam po prostu ciarki) i mierzi realizacja nagrania, bo słychać przewracanie kartek i… nie ma co ukrywać – ślinę na wargach, ale i tak polecam w ramach relaksującego słuchowiska.

Właśnie dziś sobie zamówiłam Księgi Jakubowe i już się nie mogę doczekać, kiedy przyjdzie przesyłka:)
Tokarczuk jest znakomita!!
PolubieniePolubienie
Wstyd przyznać, ale nie czytałem wcześniej niczego jej autorstwa…
PolubieniePolubienie
Eee tam, żaden wstyd, ja zaczęłam od Biegunów i potem wzięłam się za Prowadź swój pług przez kości umarłych. Polecam Ci:)
PolubieniePolubione przez 1 osoba