Próby mają jednak swoje zalety – nie tylko te muzyczne, o których nie raz już pisałem, że wolę je od koncertów. Teatralne mają tę zaletę, że mogę szwendać się po scenie z aparatem, choć lepiej wtedy przełączać się w tryb ninja, żeby nie włazić nikomu w drogę. Mam nadzieję, że aktorzy teatru „Piąty wymiar” nawet nie zauważyli, że tam byłem.
Mam jednak problem… Trochę mi wstyd… Niewiele zrozumiałem z tej sztuki. Chyba jednak moja teatralna wrażliwość zatrzymała się na poziomie fabułek z królewną, smokiem i dzielnym rycerzem z patykami w zadkach, które to mroziły mi krew w żyłach w czasach wczesnoprzedszkolnych. Może się jeszcze rozwinie?

Nice production photos. I do not understand the language but I know a play and actors when I see them. :)
PolubieniePolubione przez 1 osoba