Wiosna. Ciepło, sucho, dzień dłuższy. Niby fajnie, ale kij, jak wiadomo, ma co najmniej dwa końce – w tym wypadku tym grubszym i bardziej sękatym końcem są wielorakie prace ogrodowe…
Wczoraj cięcie ogników – cierniste dziadostwo, cały jestem pokłuty. Dziś – jałowiec i bluszcz. Słonko przygrzało i poczułem się jak prawdziwy dinozaur, chciałem tylko leniwie wygrzewać cielsko na środku trawnika. Głupio tak jednak bezczynnie gnić w biały dzień na oczach sąsiadów, więc oddałem się fotograficznej pasji. W końcu należało mi się te piętnaście minut przerwy, tak?

Wybitnie !
PolubieniePolubienie