Jasne, że kupiłem! W przedsprzedaży, z kartami do Gwinta. Gram w wolnych chwilach, jak zwykle raczej przygodowo niż zręcznościowo. I chociaż troszkę nie tego oczekiwałem, to bawię się świetnie. Może nawet lepiej, niż w głównej fabule…?

Nie kontynuowałem rozgrywki po zainstalowaniu dodatku, nie zaczynałem też gry od nowa. Wybrałem opcję samego dodatku, z wiedźminem podpompowanym do odpowiedniego poziomu, bez głównego wątku fabularnego, który miałem okazję przechodzić już trzy razy. Jestem w środku przygody, więc moja opinia może się jeszcze zmienić, ale póki co jestem przekonany, że ten zakup to świetnie wydane pieniądze.

Zachwycające jest w tym dodatku poczucie humoru – nie ma co z tym dyskutować. Postać Pana Lusterko intryguje od samego początku, choć w innych okolicznościach głos Dariusza Odija raczej mnie nie zachwycał. W tym przypadku znakomity wybór! Olgierd Von Everec przeraża swoim „sobiepaństwem”. No i Shani – nareszcie jakaś normalna kobieta w tej grze! Ofirczycy i ich magia wprowadzają nowe elementy uzbrojenia i nowe możliwości ich rozbudowy poprzez dodawanie słów stworzonych z run. Przednia zabawa, zaskakujące możliwości. Do tego masa szczególików, cytacików, zabawnych skojarzeń i nawiązań do filmowych i literackich klasyków ukrytych w świecie gry…

Mam tylko odczucie, że gdzieś przepadło to, co było w tej serii najważniejsze od samego początku: wybory stawiane przed graczem. Trochę jakby kiedyś można było wybierać pomiędzy drogami prowadzącymi w różne strony, a teraz tylko pomiędzy drogą pod górkę a drogą kamienistą, ale w tym samym kierunku. Takie raczej wrażenie wyboru…