Chciałem trochę odpocząć jako czytelnik i przeczytać coś przyzwoitego. Szukałem jakiejś spójnej historii opowiedzianej stylowo, ale czytelnie. Nie potrzebowałem wielkiej literatury… Trafiłem na Nocne życie Denisa Lehane’a. Szukam dalej…

Recenzje czytelników tej książki były tak różne, że nie bardzo wiedziałem, czego się spodziewać w warstwie fabularnej. Z jednej strony zaręczano mi, ze to „fascynująca, epicka, wielowymiarowa opowieść o wiernych przyjaciołach i zapamiętałych wrogach, bezwzględnych przemytnikach rumu i mrocznych femme fatale, cytujących Biblię ewangelistach i okrutnych członkach klanu, walczących o przeżycie i swój udział w amerykańskim śnie”, z drugiej – bardziej powieść obyczajowa, w której zawarte zostały wątki kryminalne niż powieść sensacyjna.

Autor niewątpliwie sporo wie o realiach przełomu lat 20. i 30. XX wieku i porusza się po tym obszarze swobodnie – tego mu nie odbiorę. Mimo, że w postaci Joego Coughlina jest spory potencjał i jego historia „dobrego gangstera” może czytelnika głęboko poruszyć, to chyba jednak potrzeba do tego sporej wrażliwości, wyobraźni i empatii. Fakt – gość unika niepotrzebnej przemocy, oszczędza pokonanych przeciwników (co się na nim wielokrotnie mści) i ewidentnie jest zdolny do uczuć wyższych, ale w gangsterskich historiach to przecież nic nowego. Ma intuicję, rozumie mechanizmy przestępczego świata, potrafi je wykorzystać, ale ma też słabości, „miękkie podbrzusze”, dzięki którym szybko zyskuje sympatię czytelników i już w pierwszych akapitach tej książki pakuje się w kłopoty. Kobiety…

Nocne życie to raczej dobry scenariusz, co nie powinno dziwić – Lehane jest autorem scenariusza Brudnego szmaluWyspy tajemnicRzeki tajemnic, Gdzie jesteś, Amando? Ta historia również trafi na ekrany, ponoć w przyszłym roku, podobno główną rolę zagra Ben Affleck. To dobrze, może dzięki temu Nocne życie nabierze nieco rumieńców, bo jako powieść wypada jednak dość blado i przewidywalnie.

Niby odpocząłem przy tej lekturze, ale z ulgą odetchnąłem po ostatnim zdaniu. Idę po bandzie – kupuję Inaczej. Nigdy nie lubiłem Myslovitz, drażni mnie głos Rojka, ale tą mądry człowiek jest…