Nie wiem, jak to się stało… Kupiłem to zdjęcie przekonany, że znam to miejsce z innej fotografii Wołomina, jeszcze z lat trzydziestych. Że ta reklamowa „brama” ze światowo brzmiącym napisem restauration / restauracja majaczy już gdzieś na trzecim planie niezidentyfikowanych wydarzeń i że ten zakup, ten kadr rozwiąże jakąś zagadkę. Cóż za rozczarowanie!

Nie dość, że niczego nowego się nie dowiedziałem oprócz tego, że najwyraźniej w moim rodzinnym mieście w czasie okupacji można się było nie tylko stołować poza domem, ale i wina, wódki, likieru tudzież piwa napić, ale też okazało się, że… nie mam tego miejsca na żadnym innym zdjęciu. Chyba je po prostu wymyśliłem! Byłem pewny, że to fragment zabudowy przy placu Piłsudskiego ze zdjęcia z 1936 roku – zakładam, że to okolice dzisiejszego postoju taksówek przy stacji kolejowej. Pogrzebałem na dysku, znalazłem niezły skan i… to nie to. Oczywiście w ciągu siedmiu lat to miejsce mogło się bardzo zmienić, ale przecież byłem przekonany, że już to miejsce widziałem. Chyba mi się przyśniło…

1936 - plac Marszałka Piłsudskiego