Bałem się, że to już koniec… Budynek przedwojennego kina, służący w czasach PRL za siedzibę Powiatowego Centrum Propagandy i Kultury, zaadaptowany później na bibliotekę pedagogiczną od kilku lat popadał w ruinę. Ostatnio służył jako dojo zawodnikom Renaty Naczaj, ale bez bieżącej wody i ogrzewania nawet jej zaprawieni w bojach fighterzy tam nie wytrzymali. Przydał się raz jako plan zdjęciowy przy produkcji teledysku Asspirine, ale nie robiłem sobie wielkich nadziei – w okolicy od kilku lat przytrafiają się pożary…

Zaproszenie na spotkanie 80. rocznica Wytwórni Filmowej Stefan Nasfeter nieco mnie zaskoczyło, podobnie jak jego wczesna godzina, ale na szczęście miałem wolny dzień. Miejsce oczywiste – kino Nasfetera. Warunki bez zmian – część gości z powodu zimna pozostała w wierzchnich okryciach a wilgoć wymalowała na ścianach nowe, fantazyjne wzory, ale wszystko to nieważne! Zaraz po nowym roku rusza inwestycja, budynek będzie rozbudowany i wyremontowany, biblioteka (już jako Powiatowa) wróci do starej siedziby. Najbardziej ucieszyły mnie deklaracje, że znajdzie się tu też miejsce na coś w rodzaju regionalnej izby pamięci.

Oprawę muzyczną spotkania zapewniła młodzież z wołomińskiego „Ekonomika” oraz Piotr Stawski w przedwojennym, „kawiarnianym” repertuarze. O filmowej pasji Stefana Nasfetera opowiedział Cezary Waszczyński choć… może precyzyjniejszym określeniem byłoby „przeczytał”, bo w swoim wystąpieniu generalnie opierał się na cytatach z publikacji o Januszu Nasfeterze, którą kilkanaście lat temu wydało Starostwo, a której autorka siedziała na widowni. Dziwna sytuacja…

Mam nadzieję, że nie będzie żadnych niespodzianek i że będę mógł radośnie dokumentować „dobrą zmianę” tego miejsca.