Klasztor Shaolin wszedł na ekrany jakoś na początku lat 80. i zrobił na mnie piorunujące wrażenie – miałem wtedy pewnie z 11 lat, więc to raczej nie powinno dziwić nikogo. Do dziś pamiętam scenę z mnichami, którzy przez dziesiątki lat trenując te same formy i ruchy wydeptali dołki w kamieniach klasztornego dziedzińca… Mam czasem wrażenie, że są miejsca w Grabiczu, w których wydeptałem podobne.