Obiecywałem sobie, że po niezłym Pan Mercedes i średnim Znalezione nie kradzione chyba już nie dam szansy Stephenowi Kingowi – zwłaszcza, że ostatnie akapity drugiego tomu kryminalnej trylogii z Billem Hodgesem i jego ekipą sugerowały, że Brady Hartsfield zyskał jakieś nadprzyrodzone moce… Raczej nie moje klimaty, długo nie byłem zainteresowany dalszym ciągiem tej historii, ale w końcu „pękłem”. Oczywiście oddałem głos niezastąpionemu Janowi Peszkowi – na szczęście nadal nagrywa audiobooki!

Od wydarzeń z poprzedniego tomu kryminalnej trylogii minęło kilka lat. Emerytowany detektyw Bill Hodges prowadzi z neurotyczną Holly Gibney małą agencję „Uczciwi znalazcy”, ale wciąż ma na oku Pana Mercedesa i jest przekonany, że udaje on tylko katatonię. Przy każdej, regularnej wizycie w Klinice Traumatycznych Uszkodzeń Mózgu usiłuje wyprowadzić go z równowagi wspominając choćby jego nieżyjącą matkę i dopytując o szczegóły łączącej ich relacji.

Gibney najwyraźniej nie dość mocno przyfastrygowała Hartsfieldowi skarpetą pełną kulek łożyskowych (a nie „łożysk kulkowych”, panie tłumaczu…), bo po nielegalnym zaaplikowaniu mu eksperymentalnej kuracji w szpitalu gość nie dość, że uruchomił swój chory mózg po sześciu latach w stanie wegetatywnym, to jeszcze wzbogacił się o kilka niezwykłych umiejętności… „Zdalne” hałasowanie żaluzjami i odkręcanie wody w łazience to zaledwie niewinna próbka jego nowych zdolności: właściwie nie podnosząc się z łóżka był w stanie zmanipulować i zaszantażować kilka osób, których rękami zaczął tkać niezwykłą intrygę. Dzięki umiejętnemu wykorzystaniu hipnozy, hakerskich sztuczek i parapsychologicznych Brady poruszył pierwsze kamienie, które wkrótce zamienią się w lawinę samobójstw nastolatków.

Przyznam, że King mnie zaskoczył – mniej więcej w połowie połowie audiobooka byłem pewny, że znam zakończenie. Spodziewałem się, że „nie kupię” tego całego parapsychologicznego bełkotu. Przygotowałem się na przynudzanie. Obawiałem się, że ostatni tom przepełni groza, której w lekturach specjalnie nie poszukuję. Na szczęście się myliłem.

Nie jest to na pewno powieść wybitna, ale ma swój klimat, dobre tempo, wyrazistych bohaterów i daje do myślenia. Kontynuacji nie będzie, ale… może Holly doczeka się własnego cyklu? Czytałbym!

Karykatura Stephena Kinga: Mark Rain