Nie powinienem jechać na ten mecz. Pomijając przeziębienie, późną porę i jakieś zaległości w robocie, po prostu nie wierzyłem w możliwość zwycięstwa. Nie mam zamiaru teraz nikogo oszukiwać: spodziewałem się srogich batów… Zapewne złożyło się na to wspomnienie poprzedniego meczu, starania Polonii o awans do pierwszej ligi w zeszłym sezonie i ich siedem zwycięstw bez porażki w tym sezonie. Jak dobrze jest się mylić!

Nie zazdroszczę Polonii hali czy oświetlenia w kolorach tęczy, z którym nie radze sobie na zdjęciach, ale środowiska kibiców – od zawsze. Gdyby nie Huragan, to pewnie byłbym z nimi na balkonie. Szacun!