Ja wiem – to dziwactwo jest… Zbieractwo wołomińskich pamiątek z lat 70. jest już nieco niepokojące, a co tu dopiero mówić o całkiem współczesnych fantach? To już zaczyna trącić jakimś niegroźnym fetyszyzmem, ale… komuś to przeszkadza? Mnie się gęba śmieje codziennie, bo lekko poobłupywana od walenia w parkiet trenerska deska Kaytka z kilkoma autografami dziewczyn z huraganowego „złotego składu” stoi koło mojego biurka i przypomina najważniejszy mecz w historii UKS Huragan Wołomin. A przy okazji daje do myślenia i wciąż mnie motywuje… Złoty medal Mistrzostw Polski to długa droga do przejścia: masa wwyrzeczeń, lata treningów, dziesiątki kontuzji, zniechęcenie i znużenie – ale dały radę!