Kupiłem książkę Tomasza Zalewskiego bez przekonania – nie wierzyłem, że polski autor będzie umiał przedstawić to wyjątkowe i egzotyczne miejsce w przekonywujący sposób, że dostrzeże wszelkie niuansiki, historyczne i społeczne uwarunkowania, kulturowe smaczki. Wątpiłem nawet, czy zdoła mnie zaintrygować, ale to akurat mu się udało… Czytaj dalej „Harlem”
Jubel za dychę na łeb
Dwóch Piotrów urządziło wczoraj w eMDeKowskiej kawiarence urodziny. Znam obydwu, więc nie wypadało nie przyjść… Czytaj dalej „Jubel za dychę na łeb”
Nautofon
Dzisiejszy upał mnie wykończył… Wróciłem do domu i uciąłem sobie godzinną drzemkę, jak jakiś starszy pan. Miałem odpuścić ten koncert, nie chciało mi się nawet drałować do MDK i pewnie bym został w domu, gdyby nie chęć przekonania się, czy z klawiszowcem nie znamy się przypadkiem z bluesowych jamów w kobyłkowskim MOK-u. Pojechałem. Czytaj dalej „Nautofon”
Posklejamy wszystko tym, co tu i teraz
No i udało się zrobić małe „skrzyżowanie kultur”: koszykarki ryknęły w nagraniu Asspirine całkiem zawodowo, wypełniając elegancko pasmo kolegom z Killing Silence i licznym przyjaciołom zespołu. Wszyscy wydawali się być zadowoleni, a Chudy chyba najbardziej, więc… to będzie przebój. Nie ma innego wyjścia. Czytaj dalej „Posklejamy wszystko tym, co tu i teraz”
Spragnieni lata
Jak dają – trzeba brać. Jak biją – uciekać. Dawali zaproszenia na koncert w radiowej „Trójce”, więc… wzięliśmy. O ile ani the Beatles, ani Tymon Tymański jakoś nieszczególnie mnie w tym koncercie pociągali, to Natalia Przybysz i Natalia Grosiak już ogromnie. Rzekłbym nawet niemodnie, że przemożnie. Bo to znakomite wokalistki są, choć tak odmienne… Czytaj dalej „Spragnieni lata”
Ejten w Street Mind
W sumie to nie wiem, dlaczego tak kibicuję hiphopowym imprezom w Street Mind… W końcu jestem dla tych gości jakimś omszałym dziadkiem i teoretycznie powinienem się emocjonować oczywistą wyższością The Rolling Stones nad The Beatles, a nie freestyle’owymi pojedynkami! Czytaj dalej „Ejten w Street Mind”
Jandzin nagrywa
Studio Dobry Numer okazało się miejscem bardzo przyjemnym, lecz dość… kameralnym. Popatrzyliśmy trochę Polarowi na ręce, podziwiając jego trud i znój górnika przodowego przy wydobywaniu dobrych brzmień, pokibicowaliśmy Jandzinowi w nierównej walce z dykcją i stresem studyjnym. Zdjęć kilka, przez szybę, ciemnych… nie ma o czym gadać. Mam już inny plan na tego gościa – powinno się udać!
KRB Trio w Cubanie
Podobało mi się Timeshifters, więc nie mogłem odpuścić kieszonkowej wersji tej zielonkowskiej formacji. Lokalik tak mały, że grali właściwie do ściany, a nie do kotleta i początkowo byli nieco spięci. Po dwóch numerach wyluzowali i zrobiło się naprawdę miło… Będę się musiał wybrać na próbę pełnego składu. Taki mam plan. Czytaj dalej „KRB Trio w Cubanie”

Najnowsze komentarze