Wczoraj miałem wersję demo, w niedzielę – na poważnie. Kilkanaście, może kilkadziesiąt osób przyjedzie rowerami z głównie z Warszawy, żeby przyjrzeć się Wołominowi. Interesują ich wprawdzie wątki żydowskie, ale o nich tylko usłyszą. Zobaczą za to… No cóż – zobaczą to, co my widzimy codziennie. Czytaj dalej „Jest słabo”
Jazz w lesie
Mieliśmy jechać tylko na Łobaszewską, ale w końcu załapaliśmy się też na Tamarę Raven i jej interpretacje standardów nie tylko jazzowych, Old Timers – założony w 1965 roku zespół jazzu tradycyjnego złożony z zażywnych i energicznych jegomości, od których wciąż mam zakwasy mięśni uśmiechowych oraz oczywiście wspomnianą Grażynę Łobaszewską z zespołem Ajagore. Wspaniały wieczór! Czytaj dalej „Jazz w lesie”
Hibnerowo
Zdzieram oponki śmigając po wołomińskich dzielniach w poszukiwaniu odpowiedniego lokalu dla grupki przyjaciół-sportowców, a przy okazji nieraz dziabnę kilka kadrów… Tym razem osiedle, które (o ile pamiętam) budowano jako Hibnera, a oddano do użytku jako Niepodległości. Mylę się? Może… „U nasz” na Lipińskiej mówiło się, że to osiedle Hitlera. Albo, co gorsze „Chamburk”. Że niby same chamy i burki. Czytaj dalej „Hibnerowo”
Tak się szczęśliwie złożyło, że niedawno miałem wieczór pełen kontrastów – idealnie pasuje to tematu w tym tygodniu!


Najnowsze komentarze