Nie, ja znowu nie o wyborach samorządowych – to akurat jest prosta sprawa: idziesz, stawiasz krzyżyki, wracasz. Trzeba tylko pamiętać, że to nie są zakłady sportowe i nie chodzi o to, żeby obstawić dobry wynik ale o to, żeby zagłosować zgodnie ze swoimi przekonaniami. Tak zrobiłem i wydaje mi się, że nie będę miał powodów do picia szampana. Trudno – poszedłem na piwo. Czytaj dalej „Trudny wybór…”
Niech już będzie poniedziałek
Nie, nie spieszy mi się jakoś szczególnie do wyników wyborów – będą, jakie będą. Po prostu już dziś hala OSiR-u stała się lokalem wyborczym, odwołano dzisiejsze treningi, sobotnie i niedzielne mecze, a ja wciąż nie mam nowego aparatu… Po tygodniu oczekiwania w końcu się upomniałem i okazało się, że nie mają na składzie takiego sprytnego dekielka, który sobie przy okazji zamówiłem, więc wyślą mi wszystko najwcześniej w czwartek. Ekstra. Czytaj dalej „Niech już będzie poniedziałek”
Centrum Informacji Turystyczno Historycznej w Ossowie
Nie wiem, dlaczego dostałem zaproszenie na otwarcie CITH, ale cieszę się, że udało mi się tam być. Szczerze mówiąc – prawie zapomniałem, że to dziś, a potem okazało się, że nie mam jak tam dotrzeć. Ratunek przyszedł z dość nieoczekiwanej strony i dotarłem nieco spóźniony, ale byłem tam – i cieszę się z tego. Do dziś byłem dość sceptycznie nastawiony do utworzenia Samorządowej Instytucji Kultury, ale chyba pomału zmieniam zdanie… Czytaj dalej „Centrum Informacji Turystyczno Historycznej w Ossowie”
Maciejuk nad Bajkałem
Dwie imprezy o tej samej godzinie: maciejukowe gawędy o Bajkale i Syberii oraz promocja dziesiątego tomu Rocznika Wołomińskiego. Wybór pozornie trudny, ale biorąc poprawkę na czas wyborczy oraz prosty fakt, że na promocji prawdopodobnie nie dowiem się niczego więcej niż to, co potem wyczytam w Roczniku wybrałem spotkanie w Galerii przy Fabryczce. Nie ja jeden… Czytaj dalej „Maciejuk nad Bajkałem”
Izba – dobry początek
Dawny Wołomin od paru lat pełnił rolę wirtualnego muzeum miasta ale wydaje się, że jego dni są policzone – w Fabryczce przy Orwida powstał zalążek miejskiego muzeum. To tylko przyczółek zdobyty w walce o własne lokum, bo w planach jest siedziba w starej elektrowni przy Daszyńskiego. Zabrali się za to fachowcy: regionalista Jarosław Stryjek i Fundacja „Honor, Ojczyzna”, więc poziom merytoryczny przedsięwzięcia z pewnością będzie wysoki. Czytaj dalej „Izba – dobry początek”
Dziesiąte zaduszki jazzowe
Chyba zawiodła reklama… Przyzwyczaiłem się do tego, że organizatorzy wydarzeń kulturalnych atakują potencjalne ofiary zaproszeniami do wydarzenia na facebooku albo przynajmniej mailowo, a tym razem musiałem zaprząc do roboty wyszukiwarkę, żeby dotrzeć na jubileuszowe zaduszki jazzowe w Radzyminie. Czytaj dalej „Dziesiąte zaduszki jazzowe”
Nareszcie!
Tęskniłem już za sportowymi emocjami i miałem nadzieję, że dziś dostanę ich potężną dawkę w komplecie z dobrym basketem. Wprawdzie wołomińskie lwice wygrały spotkanie z przewagą ponad czterdziestu punktów, ale i SKS 12 nawrzucał im ich ponad 65. Wniosek może być tylko jeden – nie było obrony. Na szczęście nie było też kontuzji… Czytaj dalej „Nareszcie!”
Jej pierwszy raz
Pierwszy wernisaż Kate Hermelin był taki, jak ona – naturalny, energiczny i kolorowy. Nie zawiodła „stała obsada” fabryczkowych imprez, nie zabrakło tez nowych twarzy. Autorka wyglądała na nieco speszoną, ale i zadowoloną – pewnie również z tego, że na pniu sprzedała kilka prac. Sam zarezerwowałem sobie jedną… Czytaj dalej „Jej pierwszy raz”
E*MOC*JA
Każdy pewnie spotkał kiedyś w życiu wampira energetycznego – to taki typ, który garnie się do rozmowy, pożartuje, postawi browara czy nawet wyciągnie z chałupy na wycieczkę rowerową, ale w jego towarzystwie opuszczają cię całkiem wszelkie siły witalne. Rzadko jednak spotyka się ich przeciwieństwo… Czytaj dalej „E*MOC*JA”
Asspirine na Rock Live V
Na nic więcej właściwie nie zdążyłem – miałem do sfotografowania mecz naszych dzielnych siatkarzy z Hajnówką. Wygrali 3:1 i z czystym sumieniem mogłem pognać do Zielonki. Czytaj dalej „Asspirine na Rock Live V”
bezGRZECH
Mogło mnie tam nie być – wydarzenia organizowane przez klub, który kojarzyłem raczej z tańcem na rurce i fitnessem umykają raczej mojej uwadze. Na szczęście Kuba szarpnął się na obszerne SMS-y do znajomych, więc poszedłem – mam blisko, jakieś 300 metrów. LAS pod lasem, na Wołomińskiej. Czytaj dalej „bezGRZECH”
Jeszcze tydzień…
Piłkarze już kopią, siatkarze odbijają, koszykarki… no cóż – na razie się obijają. Oczywiście trenują w pocie czoła, ale rozgrywki jeszcze nie ruszyły, więc choć weekendy mam coraz bardziej obłożone pracą, to emocji niewiele. Jeszcze tydzień, potem się zacznie! Czytaj dalej „Jeszcze tydzień…”

Najnowsze komentarze