…małe uliczne festiwale z okazji święta ulicy, kameralne kina podwórkowe, wygodne ławeczki w zieleni co kilkadziesiąt metrów. Mikroskopijne parki wciśnięte w każdą wolną przestrzeń w mieście i ambitne murale. Czytaj dalej „Miasto moje, a w nim…”
Święty kubek
Nie wiem, jak u innych, ale u nas instytucja „świętego kubka” ma się całkiem nieźle. To nie musi być jakieś wyjątkowe naczynie – wystarczy, że je lubisz, nie pijasz z innego i już nikomu innemu nie wolno z niego korzystać. Zazwyczaj taki kubek ma dożywocie – hołubisz go, póki ktoś go stłucze i jest całkiem nieistotne, że nie widać już na nim nadruku i jest lekko wyszczerbiony… Czytaj dalej „Święty kubek”
Rodzinnie
Taki mieliśmy pomysł na świąteczny prezent dla rodziców… Wykonanie i stylizacja też wspólne. Dostali nas w skali 1:1 i chyba się ucieszyli! Czytaj dalej „Rodzinnie”
Koniec z boksem na basenie
No i dobrze. Pierwszego dnia działalności klubu bokserskiego Champion w tym miejscu byłem tu z trenerem Pawłem Babickim i tylko świadomość siły jego ciosu powstrzymała mnie przed jawnym pukaniem się w głowę… Wtedy się cieszył. Dał radę, przez te kilka lat wyszkolił niemałą gromadkę dzieciaków, kilkoro z nich ma dłuuuugą półeczkę z pucharami. Dziś też tam z nim byłem – to ostatni dzień Championa na „starym basenie”. Paweł znów się cieszy! Czytaj dalej „Koniec z boksem na basenie”
Magicowa talia oparta na Human Warrior – przetestowana. Nowe lampy fotograficzne – użyte, bo ciężko to nazwać sprawdzeniem. Jedno i drugie wstępnie przemyślane, wnioski wyciągnięte, pomysły odnotowane… można spokojnie iść spać!
Czołgiści losują
Byłem zdecydowanym przeciwnikiem usuwania starego T-34 z łąki przy szosie warszawskiej – ale stało się. Podziwiam Bogdana Domagałę za wielką robotę i zapewne olbrzymie koszty, jakie poniósł przy okazji budowy repliki Renault FT-17, cieszę się z zaangażowania wielu moich znajomych w promocję idei ulokowania go na miejscu starego czołgu, ale… sam nie jestem do końca do tego pomysłu przekonany. Martwi mnie, że czołg znowu dzieli… Czytaj dalej „Czołgiści losują”
Wspomnienia z Ogrodowej 1a
Bałem się, że to już koniec… Budynek przedwojennego kina, służący w czasach PRL za siedzibę Powiatowego Centrum Propagandy i Kultury, zaadaptowany później na bibliotekę pedagogiczną od kilku lat popadał w ruinę. Ostatnio służył jako dojo zawodnikom Renaty Naczaj, ale bez bieżącej wody i ogrzewania nawet jej zaprawieni w bojach fighterzy tam nie wytrzymali. Przydał się raz jako plan zdjęciowy przy produkcji teledysku Asspirine, ale nie robiłem sobie wielkich nadziei – w okolicy od kilku lat przytrafiają się pożary… Czytaj dalej „Wspomnienia z Ogrodowej 1a”

Najnowsze komentarze