Jak cyklop

Tak się trochę czułem z GoPro na czole… Chciałem tylko sprawdzić możliwości tego sprzętu – mam go na kilka dni, w planach jest natrzepanie ujęć do planowanego teledysku Asspirine, ale na razie chciałem się troszkę oswoić z obsługą przez smartfona, sprawdzić jakość 4K, żywotność baterii. Póki co dowiedziałem się, że filmy w tej rozdzielczości obrabiają się na YT godzinami. Pewnie do rana będą się przeliczać, a i tak muszę jeszcze chyba podłożyć jakiś dźwięk, żeby nie było słychać chrobotania w moim bajku i mojego stękania na piachu…

Czytaj dalej „Jak cyklop”

5-ta Rano – bezpartyjny dziennik żydowski R.8, nr 105 (15 kwietnia 1938)

Tydzień walki z chaosem

Mam nadzieję, że to nie będą „syzyfowe prace”, a jedynie trzynasta prasa Herkulesa… Nadszedł czas, by zaprowadzić nieco porządku w pudłach z kartami do Magic: the Gathering. Nie dość, że jest ich dużo, to jeszcze są świetnie przetasowane i dopiero po godzinie żmudnego sortowania i selekcjonowania okazuje się, że wiele kart mam w kilkunastu egzemplarzach, choć przecież w talię można wkręcić najwyżej cztery. Czytaj dalej „Tydzień walki z chaosem”

Spragnieni lata

Jak dają – trzeba brać. Jak biją – uciekać. Dawali zaproszenia na koncert w radiowej „Trójce”, więc… wzięliśmy. O ile ani the Beatles, ani Tymon Tymański jakoś nieszczególnie mnie w tym koncercie pociągali, to Natalia Przybysz i Natalia Grosiak już ogromnie. Rzekłbym nawet niemodnie, że przemożnie. Bo to znakomite wokalistki są, choć tak odmienne… Czytaj dalej „Spragnieni lata”

W cieniu

Do niedawna Rumunia kojarzyła mi się właściwie wyłącznie z backgammonem i dominem, które są ponoć niezwykle popularne wśród tamtejszych emerytów przesiadujących całymi dniami przy planszach i stolikach. I z Rummikub – bo właśnie w Rumunii powstała ta gra.  No i z od tygodnia mam też świadomość istnienia w tym kraju kinematografii – może nie jakiejś światowej, ale na pewno potrafią tam zrobić dobry serial kryminalny. Czytaj dalej „W cieniu”

Zły

Znów InPost dostarczył mi emocji… Nie, nie zgubili mi paczki – po prostu znów w ramach premii za błyskawicznie odebraną przesyłkę dostałem audiobooka, i to nie byle jakiego! Na półce to jest dobrych kilka centymetrów, ponad sześćset stron gęstego, znakomitego tekstu, w wersji do słuchania – ponad 38 godzin w wybornym towarzystwie Adama Ferency. Troszkę to trwało, zanim zakończyłem tę fascynującą podróż do Warszawy lat pięćdziesiątych… Czytaj dalej „Zły”

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑