Trafiony temat wyzwania w tym tygodniu – nie tylko dlatego, że mam na dysku zatrzęsienie zdjęć drzwi (albo miejsc po drzwiach). W ostatnich dniach właśnie zamknęły się pewne drzwi w moim pustym łbie… Czytaj dalej „Weekly Photo Challenge: Door”
Cios
Rzadko chwalimy swoich szefów – to nie leży w polskiej tradycji… W opowieściach różnych znajomków przełożony jest zawsze głupi, chamski, niesprawiedliwy i nie ma gustu oraz poczucia humoru. Przez jakiś czas czułem się wyalienowany, bo nie mogłem dołączyć do chóralnych jęków i złorzeczeń, bo mnie się chyba trafił jakiś wybrakowany egzemplarz. Ktoś się chyba zorientował w pomyłce, bo mi szefową zwolniono. Czytaj dalej „Cios”
Chwasty
Chyba już wiem bez pomocy durnowatych, facebookowych testów jaka jest moja prawdziwa natura, albo kim byłem w poprzednim życiu czy tam coś… Całe to robactwo i bieganie z aparatem po krzakach jednoznacznie wskazują, że jestem druidem. Brodę już mam’ obstaluję sobie jeszcze tylko srebrny sierp i śmigam na najbliższy dąb ścinać jemiołę, z dala od tego całego syfu… Czytaj dalej „Chwasty”
Praktica Nova B
W pierwszej chwili nie mogłem odcyfrować nazwy modelu: tlova? Wzornictwo z lat sześćdziesiątych generalnie jest fajne jak dla mnie, pewnie stąd łakomym okiem patrzę na bezlusterkowce Fujifilm, ale tu pana designera nieco poniosło. W internetach znalazłem, że to po prostu nova. Zrobił dobry Niemiec, taki z NRD. Czytaj dalej „Praktica Nova B”
Wesołe świątki
Nie będę ściemniał: ta wystawa to w pierwszej chwili niezły ubaw! Wprawdzie wernisaż w Fabryczce dopiero w piątek, ale jak zwykle zakradłem się nieco wcześniej, by w spokoju napawać się sztuką. Wprawdzie brzuch rozbolał mnie ze śmiechu, ale wcale nie oznacza to, że mam w pogardzie taką twórczość – to świeże, autentyczne, prawdziwe, dłubane i malowane z czystej potrzeby serca. Czytaj dalej „Wesołe świątki”
Kantyczka
Nie wiedziałem, że MDK ma teatralną scenę kameralną. Nie wiedziałem, że można w trzy miesiące przygotować początkujących, młodziutkich aktorów i zrobić z nimi poruszający spektakl – w dodatku muzyczny. Nie wiedziałem, że jednak lubię Kaczmarskiego.
Teraz już to wszystko wiem. Czytaj dalej „Kantyczka”
Śniadanie na wodzie
W kameralnym gronie, ale jednak spłynęliśmy z Kuligowa do Arciechowa w ramach Śniadania Mistrzów. Zeszłoroczne kajakowanie wspominam jakoś lepiej – więcej ludzi, było gdzie stanąć na popas, mniejszy ruch na rzece. Czytaj dalej „Śniadanie na wodzie”
Szczygieł
Sam nie wiem, dlaczego zdecydowałem się na zakup Szczygła… Nie czytałem wcześniej niczego Donny Tartt, jej nazwisko nic mi nie mówiło. Nagrody Pulitzera też nigdy nie były dla mnie argumentem za zakupem jakiejkolwiek książki. Fakt – zawsze miałem słabość do opasłych tomów, ale ponad osiemset stron lektury mogło przecież okazać się drogą przez mękę… Na szczęście było dość przyjemnym spacerkiem. W deszczu. Po zmroku. Czytaj dalej „Szczygieł”

Najnowsze komentarze