Dwa grzybki w barszcz? Zmieściłoby się jeszcze kilka innych, bo zainteresowanie rywalizacją amatorów, nauką jazdy na desce czy warsztatami z klejenia bitów i graffiti było – delikatnie mówiąc – niewielkie…

Czy to znaczy, że nie warto? Że lepiej kontraktować sezonowe gwiazdki od wakacyjnych przebojów na miejskie festyny? Dopóki w organizowanie takich wydarzeń angażują się wołominiacy – zdecydowanie nie!