Surakarta

Niezwykła gra – głównie ze względu na zasady ruchu i bicia pionów. W pierwszej chwili wygląda na rozrywkę dla dzieci, ale zyskuje przy bliższym poznaniu. W jej ojczyźnie, Indonezji, nazywa się po prostu gra – to chyba wystarczający dowód jej popularności. Surakartą nazwali ją Europejczycy, zapożyczając tę nazwę od starożytnego miasta leżącego na Jawie i będącego wówczas (XVIII wiek) stolicą sułtanatu Mataram. Jego pierwotna nazwa to Solo – i pod tą nazwą również funkcjonuje w Indonezji. Czytaj dalej „Surakarta” →

Kumulacja!

Trafiają się jednak czasem i lepsze dni – dziś na przykład dwie dobre wiadomości poprawiły mi humor, i to znacznie. Poniedziałek – aż strach pomyśleć, co będzie dalej… Odśnieżanie – to na pewno. Czytaj dalej „Kumulacja!” →

Chyba nie będę miał wyjścia… Szuflada puchnie mi od prasowych wycinków z przedwojennej prasy, wszystkie oczywiście związane z naszymi okolicami. Wołomina tam w sumie niewiele, ale Ossów za to króluje! Co robić, co robić? Może wystawę jakąś w sierpniu przygotuję? Czytaj dalej „Pobojowisko” →

Spóźniony zachwyt

Czekałem na te zdjęcia kilkanaście lat. Jedenaście? Dwanaście? Dziś nie pamiętam, ale to dość łatwo sprawdzić… Ich autor zaszczycił mnie obecnością na wernisażu moich zdjęć, który odbywał się w kobyłkowskim MOK-u (jeszcze na ulicy księdza Marmo) i szybko okazało się, że obydwaj fotografujemy Wołomin – on pewnie jakieś ćwierć wieku dłużej. Obiecał mi pożyczyć do zeskanowania swoje zdjęcia z lat siedemdziesiątych, mieliśmy się zdzwonić za parę dni. Zrobiło się z tego kilka tygodni po których dotarła do mnie informacja, że Jerzy Procajło zmarł. Czytaj dalej „Spóźniony zachwyt” →

Susan

Autor tej gry, Stephen Linhart, pozwolił mi uwierzyć, że nie wszystko jeszcze zostało powiedziane w temacie abstrakcyjnych gier logicznych… Polecam zapoznanie się z regułami jego gry – to doskonała i wciągająca rozrywka dzięki prostocie reguł, a nie pomimo ich prostoty. Bo trzeba umieć odróżnić prostotę od prostactwa… Czytaj dalej „Susan” →

Mrożek do Lema

Wieczorami, po cichutku, czytuję sobie korespondencję pomiędzy Lemem a Mrożkiem. Nic to zdrożnego – w końcu nawet w kościele czytają cudze listy… Konatkowski mnie jednak zanudził. Dam mu jeszcze szansę, później.

Nie do wiary, jaki świt jest duży i jak z tego nic nie wynika, również w Anglii.

Mrożek, 1961

Żal pomyśleć, jak wszystkie nasze dzienne sprawy, nasze strachy i niepokoje, i drobne radości krajowe gówno znaczą poza naszymi granicami.

Mrożek, 1961 Czytaj dalej „Mrożek do Lema” →

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑