Rzadko tak emocjonalnie podchodzę do filmów dokumentalnych, ale w tym wypadku jakieś zupełnie niewytłumaczalne wzruszenia dopadały mnie co chwilę… Nie mam pojęcia, co mnie tak poruszyło – może po prostu autentyczność Cockera? Czytaj dalej „Joe Cocker: Mad Dog with Soul”
True Detective (I)
Teraz już wiem, po co wymyślono seriale… W kinowym formacie nie da się upchnąć tylu informacji, zdarzeń, sugestii i smaczków, które zbudują w wyobraźni widza sylwetkę bohatera, a co dopiero dwóch, i to skrajnie różnych – takich jak Rust Cohle i Martin Hart. Czytaj dalej „True Detective (I)”
Underdog
Czy się bałem? Wiadomo, że tak – w końcu wyciągnąłem na ten film żonę, która moje umiarkowane zainteresowanie tematyką MMA zazwyczaj komentuje pełnym troski pytaniem typu „co ty w tym widzisz?”. Czytaj dalej „Underdog”
Crossfire Hurricane
Dwie godzinki ze Stonesami? Zawsze! Zwłaszcza, że nie muszę oglądać tych gości w ich dzisiejszej formie cielesnej, bo wszystkie współczesne komentarze byłych i obecnych członków zespołu lecą z offu, a na wizji mamy wyłącznie materiał archiwalny – i to nie byle jaki! Czytaj dalej „Crossfire Hurricane”
Quincy
Lista filmów do obejrzena na Netfliksie robi się coraz dłuższa, ale niektóre są ważniejsze od innych i nie mogą czekać w kolejce. Najbardziej spieszyło mi się do historii Quincy Jonesa, który od ponad pięćdziesięciu lat działa na rynku muzycznym i zadbał o brzmienie masy artystów – Ray Charles, Aretha Franklin, Michael Jackson, Little Richard, Frank Sinatra, Donna Summer nie odniesliby bez niego swoich sukcesów, co oczywiście zostało wielokrotnie zauważone: 79 nominacji do Grammy i 27 statuetek na koncie to chyba rekord. Czytaj dalej „Quincy”
Gra Endera
Wyłowiłem ten film z oferty Netfliksa tylko dlatego, że czytałem (wieki temu) znakomitą książkę Orsona Scota Carda, na podstawie której go nakręcono – w końcu to nie jedyna lektura z młodości, którą przeniesiono na ekran, a jednak jakoś nie mam na nią czasu. Zadecydowało wspomnienie pewnego forumowicza z czasów Wirtualnego Wołomina, który kilkanaście lat temu korzystał z imienia bohatera w charakterze nicku. Czytaj dalej „Gra Endera”
Hired Gun
Muzyczny świat widziany od zaplecza to nie intymne życie gwiazd, rozróby w hotelach i tony koksu… No dobra – nie tylko to. To również specyficzna grupa grajków: muzycy sesyjni, wirtuozi do wynajęcia, pierwszorzędni fachowcy z drugiego planu. Fani często nie zdają sobie sprawy z ich wkładu w brzmienie nagrań i udziału w tworzeniu wielkich przebojów, a już na pewno nie wiedzą o ciemnych stronach takiej pracy – i o tym właśnie jest ten film. Czytaj dalej „Hired Gun”
Ślepnąc od świateł
Zazwyczaj nie oglądam ekranizacji przed przeczytaniem książki – tym razem mi się zdarzyło i… żałuję. Podobnie jak tego, że przeczytałem kilka recenzji i opinni, które mnie przez jakiś czas skutecznie do tego serialu zniechęcały. Nie w tym rzecz, że dziś się z nimi nie zgadzam, bo Kamil Nożyński faktycznie jest najsłabszym elementem tej produkcji, ale przecież nie przekreśla to całości. Aż tak źle nie jest. Czytaj dalej „Ślepnąc od świateł”
Elvis Presley: The Searcher
Jakoś nie miałem dotąd szacunku do Presleya… Brylantyna, złote okulary i cekiny w połączeniu z widoczną z daleka nadwagą jakoś nie budziły mojego zainteresowania gościem, który dla wielu jest ikoną popkultury, ale dla mnie był wyłącznie ikoną kiczu. Nie pomogły w tym również dziesiątki tandetnych filmów, w kórych zagrał, a których nie próbują dziś puszczać na żadnych, nawet tych pełnych reklam kanałach telewizyjnych. Czytaj dalej „Elvis Presley: The Searcher”
Król Artur: Legenda miecza
Widowiskowe efekty specjalne i grafika komputerowa. Mocna obsada: lakoniczny Charlie Hunnam, intrygująca Astrid Bergès-Frisbey, niepokojący Jude Law, irytujący Aidan Gillen. Teledyskowy, szybki montaż. Nezła muzyka, ale… no właśnie: pierwsze „ale” – jakoś nie do końca dopasowana do klimatu fantasy, podobnie jak podyktowana chyba tylko polityczną poprawnością obecność na ekranie mocno ciemnoskórych aktorów i… Azjatów. Albo to bajka – i wtedy OK, nie dyskutuję, albo mówimy o legendarnej przeszłości wielokrotnie wspominanej z ekranu Anglii – i wtedy się nie wygłupiajmy. Czytaj dalej „Król Artur: Legenda miecza”

Najnowsze komentarze