…i to obydwaj! Lee Child nie pozwala oderwać się od lektury, Reacher jest jak zwykle cyniczny, małomówny, skuteczny i… umundurowany. To chyba najwcześniejszy etap jego życia – jest jeszcze w armii, oczywiście w żandarmerii, przed trzydziestką, w stopniu majora. Zostaje nagle przeniesiony z Panamy, gdzie rozpracowuje Noriegę, do Karoliny Północnej. Nie pyta o powody – to w końcu armia… Czytaj dalej „Znów w formie”
Upolowałem dziś taki kadr i postanowiłem zrobić wpis kontrolny… Ostatnie zagadki albo były za trudne, albo po prostu zabawa się szanownemu państwu znudziła, więc zaordynowałem przerwę. Zobaczymy, czy komuś będzie się chciało… Czytaj dalej „Detaliczny Wołomin (48)”
Wciąż jest nadzieja…
Jest kilka miejsc na mieście, które są po prostu obrzydliwe, zapuszczone i czekają boskiego zmiłowania. Stara oczyszczalnia, Dirt park czy stary basen straszą od lat i jakoś nie ma pomysłu, energii i pieniędzy, by cokolwiek z nimi zrobić… Nie coś spektakularnego, jak choćby stok narciarski z wysypiska. Cokolwiek. Czytaj dalej „Wciąż jest nadzieja…”
Witacze
Ostatni tydzień spędziłem na włóczędze po Podlasiu i miałem okazję pooglądać sobie witacze w tamtejszych miastach i miasteczkach. Czasem skromne instalacje wcale nie zapowiadają atrakcji, często wydumane konstrukcje są ładnym „opakowaniem” dla zupełnej miernoty. Wołomińskie są… uczciwe. Czytaj dalej „Witacze”
Pomału zawracamy
Arboretum w Kopnej Górze jakoś nas nie zachwyciło, choć niewątpliwie ktoś zadał sobie sporo trudu z jego założeniem. Może to kwestia czasu? Może po prostu było za gorąco i sucho, więc rośliny nie wyglądały szczególnie imponująco? Za to silvarium w Poczopku to znakomite miejsce – chcę takie u nas, na spółę z Kobyłką i przy udziale nadleśnictwa. Teraz już wiem, że można. Czytaj dalej „Pomału zawracamy”
Chwilo, trwaj!
Już starczy tej białowieskości… W drodze do Supraśla pożegnaliśmy się z żubrami w hodowli pokazowej, potem troszkę pobłądziliśmy za Białymstokiem dzięki nieaktualnej nawigacji ale udało się – jesteśmy. Czytaj dalej „Chwilo, trwaj!”
Tam i z powrotem
Oczywiście można było pojechać do Topiła wąskotorówką, ale tylko zupełne słabiaczki tak robią. Nadkładając drogi strzeliliśmy sobie ponad czterdzieści kilometrów rowerami – co, my nie damy rady? Czytaj dalej „Tam i z powrotem”
Krok do tyłu, dwa do przodu
Natura jednak ciągnie wilka do lasu, a wuwuela na Mazowsze. Poranna wycieczka rowerowa zaprowadziła nas za Bug w jałowym poszukiwaniu atrakcji turystycznych. Po dwudziestu kilometrach drałowania w upale przez pola bałem się, że zamiast wrócić do Drohiczyna promem, będziemy musieli zawrócić albo przeprawiać się pieszo, bo stan wody jest ponoć bezprecedensowo niski. Czytaj dalej „Krok do tyłu, dwa do przodu”

Najnowsze komentarze