Jest kilka miejsc na mieście, które są po prostu obrzydliwe, zapuszczone i czekają boskiego zmiłowania. Stara oczyszczalniaDirt park czy stary basen straszą od lat i jakoś nie ma pomysłu, energii i pieniędzy, by cokolwiek z nimi zrobić… Nie coś spektakularnego, jak choćby stok narciarski z wysypiska. Cokolwiek.

Stara pływalnia wydaje się największym problemem: współwłasność terenu, wielka powierzchnia zupełnie dziś nieprzydatnej zabudowy w fatalnym stanie, lokalizacja do której pewnie ślini się niejeden deweloper i jednocześnie świadomość wielu niezrealizowanych potrzeb mieszkańców. Ale to właśnie dla tego miejsca pojawia się chyba światełko w tunelu…

stary basen

Już nic więcej nie napiszę – przesądny nie jestem, ale po co ryzykować? Jeszcze zapeszę… Pościskam kciuki – dam radę do przyszłej środy, mam urlop.