Kadetki umoczyły z Żyrardowem, choć na początki pierwszej kwarty wydawało się, że będzie walka. Była – „do pierwszej skuchy”, jak to się kiedyś na podwórku mówiło. Skrzydełka opadły momentalnie, a bez wiary w sukces nie ma mowy o zwycięstwie… Trudno. Jutro też jest dzień – i to ciężki, bo mam mecz II ligi seniorek z Aleksandrowem i II ligi seniorów z MOS Wola, oczywiście w siatkówkę.
No i jeszcze dłubię nową stronę OSiR-u. Już czas…

Dodaj komentarz logując się przez FB lub Twetter